04.12.2016

Kocia torba z ostatniej chwili i dwie z sercem

Bo kocia torba jest dobra na wszystko :)
Jest i już.
A na jesienne niepogody, to w ogóle najlepsza. Przygarnij torbę z kiciulem. Satysfakcja gwarantowana.

Kiciul leśny - mod   dostępna TUTAJ


Kiciul w przetykanej czerwieni - mod   dostępna TUTAJ


Kiciul w szarej kracie - mod   dostępna TUTAJ


Zdjęcia torebek robiliśmy nie tak dawno, ale aura jest już zupełnie inna. Zrobiło się poważnie zimno, spadł śnieg. Zieleniec w ten weekend odpalił wyciągi. To oznacza w Dusznikach Zdroju jedno - zima już jest - niezależnie od kalendarza ;)
My, tymczasem przygotowujemy galerię dla poszukujących świątecznych podarków. Pracownia działa pełna mocą, torby powstają i znikają, Tomasz rysuje, nieustannie docierają prace zaprzyjaźnionych artystów - jest kolorowo, wesoło i mnogo, że tak powiem :)




Zapraszamy wszystkich serdecznie - wpadajcie, żeby pogadać, może coś kupić, a przede wszystkim popatrzeć na ładne rzeczy, przy akompaniamencie turkoczącej maszyny do szycia. Się szyje nieustannie.

Więc na koniec - dwie sercowe torebki - paaaa....

Serce malinowe - mod   dostępna TUTAJ

Baśniowe serce - mod   dostępna TUTAJ 

08.11.2016

Własny sklep internetowy


Pamiętacie jak podczas chorowania wspomniałam o pomyśle, który od dawna błąkał mi się po głowie? Tak, to był właśnie pomysł na otworzenie własnego sklepu internetowego.
Po latach współpracy z większością wiodących galerii internetowych, zebraniu wielu doświadczeń wynikających ze współpracy - zarówno dobrych, jak i złych postanowiłam się usamodzielnić.
Wiecie, ja jestem już za duża na słuchanie absurdalnych wytycznych, jakie stawiają pośrednicy (czytaj galerie internetowe) odnośnie robienia zdjęć, na czekaniu przez miesiąc na zapłatę za sprzedane torby, na marzenie po nocach, że może tym razem mój produkt wyląduje na pierwszej stronie galerii 'rękodzieła', a nie po raz kolejny torby importowane z Chin... Ech, nie chcę aby wpis był przepełniony goryczą, więc na tym zakończę.

Niezależność - to daje własne miejsce w internecie.
Dlatego, gdy wylądowałam w łóżku powalona chorobą, postanowiłam wcielić w życie coś, o czym marzyłam od dawna.
No dobra, ale jak to zrobić? Własna domena, hosting (teraz już wiem, że to się tak nazywa ;) ) i silnik sklepu - gdzie, co, jak i przede wszystkim za ile?
Wierzcie mi, nie miałam pojęcia, jak się za to wszystko zabrać. Mój partner nie jest informatykiem, który się na tym zna i zrobi całą czarną robotę za mnie, nie mam też nikogo znajomego, kto mógłby mi pomóc, czy wytłumaczyć. Pozostała mi samodzielność.

Spędziłam więc moje chorowanie, a potem resztę październikowego urlopu na nauce - samonauce.
No bo ile można oglądać filmy i czytać książki, gdy za oknem nieustannie leje? Nie mam czasu tracić czas ;)
Przeczytałam dziesiątki stron internetowych, przejrzałam mnóstwo rankingów usługodawców w zakresie e-comerce i tutoriali, robiłam notatki, wyciągałam wnioski. Kilka razy się poddałam, krzycząc, że nie dam rady, że nie jestem w stanie tego samodzielnie ogarnąć. Jednak jestem strasznie uparta, strasznie, bo udało się.

Nieocenioną pomocą służyli mi też panowie z seohost.pl.
Seohost.pl to firma w której wykupiłam domenę, jak i hosting. Po pierwsze - mają dobre ceny, po drugie - naprawdę służą pomocą, po trzecie - ich ofertę uznałam (po naprawdę długich namysłach) za najodpowiedniejszą dla mnie.
Więc, tak - polecam ich jak najbardziej. I nie, to nie jest wpis sponsorowany, czy coś tam. To, że o nich wspominam, to jest wyraz mojej szczerej wdzięczności, za okazaną pomoc i cierpliwość w stosunku do totalnego laika jakim byłam. Dlatego, gdy ktoś mnie zapyta, czy mogę mu polecić jakiegoś dostawcę hostingu - odpowiem: seohost.pl :)




Sklep KattaStudio powstał. Przyznaję, że cieszę się tym, jak dziecko. Na razie dekorują go zdjęcia ze starych sesji, ale jak tylko upolujemy troszkę tegorocznego słońca, wpuścimy je do naszego SKLEPU :)

To, co istotne to wiadomość, że w sklepie KattaStudio będą dostępne nie tylko torby i inne uszytki. Będzie tam można nareszcie obejrzeć i kupić wszystkie prace Tomasza.

https://tomaszszewczyk.wordpress.com/

Zapraszamy wszystkich serdecznie do odwiedzin, do zakupów i do wyłapywania błędów - bo one zawsze mogą się przytrafić.
Teraz najświeższe torby, pełen wybór rysunków Tomka i możliwość kupienia ich z jednym wspólnym kosztem wysyłki tylko na kattastudio.pl :)

25.10.2016

Reset w zielsku


Myślę sobie, że to niesprawiedliwe, że moje apogeum radości i pracy związanych z działką przypada jednocześnie z największym szaleństwem i nawałem obowiązków związanych z pracą w galerii. Niestety w lipcu i sierpniu ogród schodzi na drugi plan, inaczej się nie da.
Wrzesień, to miesiąc kiedy mogę się nim jeszcze nacieszyć, mimo że kwitnienie największych piękności już dawno minęło. Za to są jesienne maliny, jabłka, aronia - wiadomo.
I właśnie październik miał być czasem, kiedy nadrobię wszystkie obowiązki gospodarskie.
Tak, właśnie na działce chciałam spędzić większą część urlopu...
Może to mało atrakcyjne, kompletnie nie zjawiskowe, robiące wrażenie itd. jak na przykład pobyt w Chorwacji, na Teneryfie, czy w innej ciepłej i nieco odległej krainie. OK, jestem dziwna - dla mnie to super frajda - grzebać się w słowiańskiej ziemi przez miesiąc. Niestety nie wzięłam pod uwagę, że po pierwsze na samym początku się rozchoruję, a po drugie, że przez prawie cały miesiąc będzie paskudna pogoda. Bo ja rozumiem tydzień deszczu, no dwa, ale miesiąc?
W dodatku z temperaturą poniżej 10 stopni.
Pech.
Wyłuskiwałam więc z tego rozpaćkanego pogodowego marazmu chwile, kiedy było znośnie, żeby chociaż zgrabić liście i wypić gorącej herbaty z sokiem w altance, patrząc jak mieszkańcy ogródka szykują się do zimowego snu. Na szczęście kilka razy się udało :)



Jesienna działka ma swoje ogromne zalety. Na przykład brak grilujących sąsiadów ze znajomymi, muzyki z radioodbiorników i  kąsających owadów.
Można za to spotkać bardzo starego ;) pasikonika, który jest tak zobojętniały, że nawet zbliżenie niemal dotykowe obiektywu aparatu nie robi na nim wrażenia :)


Tak, że tego, zdaje się, że mój urlop lada moment dobiegnie końca.
Co zrobić?
Czas wracać do szycia. Stęskniłam się okrutnie za maszynami, pracownią i w ogóle.
Mam nadzieję, że u czytelników i podczytujących wszystko dobrze i że jesień wam niestraszna.
Ja w listopad wparuję z pełną mocą - uhuuu!!! :)