05.08.2016

Katta Studio nareszcie ma szyld




Czy zastanawialiście się dlaczego do tej pory nigdy nie pokazałam jak wygląda z zewnątrz moja pracownia-galeria? Nie, nie dlatego, że jestem taka tajemnicza, czy skromna. Ja po prostu nie miałam, żadnego szyldu. Tak, przez prawie dwa lata do wejścia zachęcały tylko okna wystawowe i ewentualne uszytki wystawiane na zewnątrz w sezonie letnim.

Ale teraz już jest szyld - nowy i piękny -  który w całości zaprojektował mój Tomasz, a projekt w stan materialny przeobraziła super zdolna Dorota. Montażem zajął się spec w tej dziedzinie, czyli Piotrek, który profesjonalnie zamocował płyty szyldu do elewacji kamienicy, co nie jest wcale takim hop siup ( bo kamienica, która jest po niedawnym remoncie delikatnie mówiąc się sypie ;) ). Chodziło więc o to, aby nie ucierpiał szyld oraz substancja elewacji i zgodnie z planem tak się udało.

Szyld nie jest jakimś tam wydrukiem na piance. Jest to najprawdziwszy drewniany szyld, ręcznie malowany. Przyznaję, że nie sądziłam, że Dorocie uda się tak wiernie odtworzyć projekt. A gdy zobaczyłam pierwsze mms-y z jej pracowni, z tym 'jak wyszło' nie mogłam się doczekać kiedy całość zobaczę na żywo. To było prawdziwe Wow! :)

Na górnym panelu jest nazwa i logo, które wraz ze stemplem KattaStudio zaprojektował Tomasz.
Na bocznych jest lista tego, co można w galerii znaleźć - po polsku i po angielsku. Bardzo chciałam, aby szyld był kompromisem między jego funkcją informacyjną, a estetyczną. I z efektu jestem zadowolona.




Od samego początku istnienia mojej pracowni-galerii o takim właśnie szyldzie marzyłam. O tym, aby był ładny, elegancki, merytoryczny - bo to jednak informacja dla potencjalnego odbiorcy, no i musiał być z duszą. Odczekałam sporo nim mogłam coś takiego zafundować mojej dziupli, ale warto było.

Teraz już wiem, że nikt nie przejdzie ulicą Adama Mickiewicza w Dusznikach Zdroju i nie zauważy, że była tam 'jakaś galeria'. Tak, miałam w tym roku klientów, którzy uparcie twierdzili, że nie było mnie w tym miejscu w zeszłym roku, bo na pewno wstąpiliby, bo lubią taki miejsca pełne rękodzieła. Po prostu nie zauważyli ;)

Szyld wzbudził dość duże zainteresowanie duszniczan - no bo, co tu dużo mówić - w Dusznikach, które zbyt duże nie są, tego typu wydarzenie nie pozostaje niezauważone i nieskomentowane ;)
I tu mala anegdota. W niedzielę rano, na drugi dzień po powieszeniu szyldu, jak zwykle po otworzeniu galerii zaczęłam wywieszać torby na kratę. Latem drzwi zawsze są otwarte, dzięki czemu - chcąc nie chcąc - słyszę różne rozmowy, które toczą się na ulicy. Szczególnie jeśli jest to spokojny niedzielny poranek, a rozmowa jest dość głośna i prowadzona przez dwóch lokalnych żulków, którzy poprzedniego wieczora nie żałowali sobie różnych mocnych napojów i siedzą 10 metrów przed drzwiami.

Dialog brzmiał następująco:
...
- powiesił w końcu
- no powiesili
- ale co to jest?! bags, toys? co to jest?! nie można jakoś normalnie?
- nooo...
- co to jest?
- ja wiem, bags, kiedyś był królik bags
- aaa, no
- ...
- ale wizualnie ładnie to wygląda
- nooo

kurtyna :)

Tak więc, jakbyście nie wiedzieli, o co chodzi z tym 'bags' na szyldzie, to był taki królik, to właśnie na jego cześć ;)

Jeśli macie ochotę sprawdzić, jak to wszystko wygląda na żywo, zarówno na zewnątrz, jaki w środku - serdecznie zapraszam. Do zobaczenia w Dusznikach Zdroju :)

A tak wyglądała akcja mocowania.


I efekt końcowy :)


27.03.2016

Torby z płótna IKEA


Jedni lubią styl Ikea, inni nie. Kwestia gustu. Ja uważam, że nie warto czegokolwiek zachwalać/potępiać totalnie. Ze wszystkiego można wydobyć jakieś elementy, które nam najbardziej odpowiadają i skomponować je na swój sposób. Tak chyba jest najlepiej. Przyznam się wam, że gdy wchodzę do domów o wystroju 100% Ikea, to mam wrażenie jakbym była na wnętrzarskiej sesji foto do przygotowywanego katalogu ;)
Ja w tej szwedzkiej marce bardzo lubię tkaniny dekoracyjne - cenię ich wzornictwo, a jakość jest równie dobra. Ponieważ do najbliższego salonu Ikea mam 100 km, to z nabywaniem ich tkanin ratuje mnie... Allegro! - oczywiście.

Ostatnio kupiłam fragment płótna z totalnie szalonym wzorem i tak powstały torby z cyklu 'Crazy canvas'.

'Crazy canvas - simple XXL'    JEST TUTAJ

'Crazy canvas - tail' vol.2    JEST TUTAJ

'Crazy canvas - tail'   JEST TUTAJ

Kolorowe konie, które widujecie na moich torbach również pochodzą z tkaniny zaprojektowanej dla Ikea.

'Czerwony rumak w dżinsie - XXL'   JEST TUTAJ

A tutaj mała podróż w przeszłość. To moje torby z poprzednich lat, wszystkie z udziałem tkanin szwedzkiej marki, a to i tak tylko część moich ikeowskich uszytków :)







23.03.2016

Torebka zwana fasolką


Wiecie, że nie umiem poprzestać na określonym zakresie szytych torebek. Zawsze chcę uszyć coś nowego, lepszego, a może teraz spróbuję taką, a na tą już nie mogę patrzeć... - tak było zawsze.
Nieustanna potrzeba płodozmianu.  Nie jestem w stanie zrozumieć, jak można szyć w kółko to samo i nie zwariować - trzeba chyba mieć w sobie coś z robota, albo jakoś tak...

Miałam poczucie winy wynikające z tej mojej niestałości fasonowej. Bo to dość nieprofesjonalne - teoretycznie powinnam mieć kilka stałych wzorów toreb i już, trzymać się ich latami, żeby klientki wiedziały na co mogą liczyć zaglądając na strony KattaStudio... Aaaaa, nie ma takiej opcji - chyba bym oszalała z nudów.
Ostatecznie przestałam z sobą walczyć, mieć wyrzuty sumienia itd. Moje kaletnictwo, to nieustanne poszukiwania, próby i błędy, sukcesy kontynuowane i porażki umierające na torbie będącej prototypem. Taka forma pracy ma jedną wielką zaletę - pozwala wypracować swój szyciowy bestseller.

Tak, użyłam tego słowa. Ponieważ mam przyjemność przedstawić moją samodzielnie wypracowaną i ukochaną torbę 'fasolkę'.
Od dawna miałam w planach stworzenie torby niewielkiej, o zaokrąglonych kształtach, zapinanej na zamek błyskawiczny, z długim regulowanym paskiem i co najważniejsze - o nieskomplikowanej budowie.

Wykroje którymi dysponowałam jakoś mi nie podchodziły - były za duże, albo za małe - wiecie, zawsze coś :) W końcu coś zaskoczyło, wzięłam jakiś swój stary szablon ( zdjęcie torby, którą kiedyś szyłam na jego podstawie zobaczycie na dole wpisu) i zaczęłam nad nim pracować z krzywikiem, mazakiem i nożyczkami.

Tak powstała pierwsza prototypowa forma fasolki. Od razu wiedziałam, że coś tu jeszcze mi nie gra. Powstały jednak trzy egzemplarze, z czego tylko jednej zdążyłam zrobić zdjęcie... bo już w tej pierwotnej postaci bardzo się spodobała odbiorcom.

'Kitek na słodko - fasolka' - wkrótce ponownie w sprzedaży, bo ta jest już zniknięta ;)


Kształt został jeszcze troszkę odchudzony i mamy fasolkę ostateczną. To z czym mam często zagwoztkę, to jak nazwać nowy kształt torby - tutaj kształt zrobił swoje - oto fasolka.
Ciekawa jestem, czy wam także się podoba :)

'Kitek w błękicie - fasolka'   JEST TUTAJ

 'Kitek w pastelowej rdzy - fasolka'    JEST TUTAJ

'Ptaszor w granacie - fasolka'    już zniknięta ;)

'Burgund - fasolka'    JEST TUTAJ

'Wrzosowa magia - fasolka'    JEST TUTAJ


A to torba, której szablon był starterem do wyrysowania ostatecznej formy 'fasolki'.