15.05.2019

Fajny plecak, czyli jak ratować bolące plecy


Plecak, jaki jest każdy widzi. Mój ci on. W niebieskie pióra :D
Nie pamiętam kiedy ostatni raz uszyłam coś specjalnie dla siebie. Ale wiecie, tak naprawdę dla siebie. Bo to, że noszę nie do końca udane prototypy "bo żal wyrzucić" to inna bajka. Ale zrobić coś od początku do końca pod kątem swoich potrzeb i preferencji, to chyba pierwszy raz mi się zdarzyło - o zgrozo ;)


A wszystko dzięki chorobie zawodowej. Większość osób pracujących w pozycji stojąco-siedzącej - np. kaletniczka - ma po jakimś czasie mniejsze lub większe problemy z kręgosłupem, tak też jest i w moim przypadku. Ból to standard, w zmiany zwyrodnieniowe samego kośćca nie chcę tu wnikać - każdy ma takie, na jakie sobie zasłużył ;)

Sorry, ale kilkanaście lat przy maszynie i stole krojczym robi swoje. Koniec końców doszło do tego, że nie byłam już w stanie nosić torby na ramię. Co zabawne w mojej 'szafie z torebkami' mam tylko torby na ramię i mały plecak szyty przemysłowo (z lumpeksu oczywiście) na górskie wyprawy. I to on służył mi przez ostatnie dwa miesiące. Używanie go odciążyło mój kręgosłup, dzięki równomiernemu rozłożeniu ciężaru na plecach, a nie generowaniu nierównomiernego napięcia i przeciążenia, jak to było w przypadku torby, przez całe życie spoczywającej na lewym ramieniu - na prawym mi okropnie niewygodnie.

W pewnym momencie stwierdziłam, że okres tymczasu, w którym mogłam paradować z obcym, w dodatku przemysłowym tworem na plecach dawno minął. Ja wiem, że szewc bez butów chodzi, ale jednak trzeba się szanować i basta - uszyłam plecak.


Kiedyś, ktoś z moich znajomych powiedział, że plecak to jest taka duża kieszeń tylko, że na plecach. I to jest chyba najlepszy opis tego, co tu widzicie.
Plecak ma jedną dużą komorę, która na szczycie zagina się tworząc klapkę zapiętą na patkę przeciągniętą przez metalowe elementy. Na przodzie jest kieszeń zewnętrzna, wewnątrz wewnętrzna :) Szelki szerokie, regulowane i uchwyt, całość jest odpowiednio usztywniona i oczywiście nieprzemakalna.

Obecnie jestem w fazie testów całości, i jeśli w trakcie nie wyskoczy jakiś królik z kapelusza, tudzież plecaka, wejdzie na stałe do oferty pracowni.
Szczerze wam przyznam, że 'faza testów' jest wyjątkowo przyjemna, bo mam totalnego fisia na punkcie tego plecaka. Ja wiem - miłość własna nie zna granic, ale on jest wprost idealny do codziennego śmigania w miasto-wieś-teren. Na pleckach leży znakomicie, jest wygodny i pojemny, a przede wszystkim jest śliczny! Tak wiem powinnam spłonąć za grzech pychy i samo-plecako-uwielbienia.

W tym miejscu prośba do was - dajcie znać, jakie są wasze odczucia na jego widok. Wiecie - mój stosunek emocjonalny do wytworu własnych rąk może poważnie rzutować na percepcję, a wybiórcza ślepota tym powodowana być może przesłania mi jakieś niedociągnięcia lub inne felery całości.

Tymczasem - zimno-majowa buźka :)


23.03.2019

Najlepsza torba na zakupy i mały prezent

Z czym chodzimy na zakupy? Z zapasem monet, no jasne :)
Ale chodzi mi o to, w czym przyniesiemy to, na co owe cenne monety wydaliśmy.
Z tego, co zauważyłam torby na zakupy są tak różne, jak różni są ludzie którzy ich używają.

Wymieńmy choćby:
- shoppery - od wersji użytkowych do bardzo eleganckich,
- plecaki - wygodne i zdrowe dla naszego kręgosłupa, zazwyczaj funkcjonalne i trwałe, o bardzo różnej stylistyce,
- torby płócienne - typowe siaty zakupówki, bez podszewki, zapięcia, idealne do noszenia produktów żywnościowych, czy chemii gospodarczej - łatwe do prania, super alternatywa dla plastikowych jednorazówek,
- torby fiselinowe - lepsze niż typowe plastiki, ale o estetyce i żywotności dość słabej,
- reklamówki i torebki foliowe - kompletnie nieprzyjazne środowisku, brzydkie, generalnie passe i wiocha ;)


No to jaka powinna być ta najlepsza torba na zakupy?
Przede wszystkim:
  •  mocna - żeby z pękniętej torby sprawunki nie wylądowały w najmniej oczekiwanym momencie na ziemi,
  • pojemna - żeby pomieściła wszystko, co konieczne,
  • wytrzymała - aby w dobrej formie służyła nam długi czas,
  • nieprzemakalna - bo "sorry, taki mamy klimat", że pada często,
  • i świetnie by było, gdyby była ładna :)




Dlatego warto zainwestować w porządną torbę, bo jeśli coś szybko robi się brzydkie i zmaltretowane nie mamy już ochoty tego używać i trafia to w kąt, a my szukamy nowego zamiennika. To nieekonomiczne i nieekologiczne. Wiem, bo sama to kiedyś przerabiałam.
Teraz na zakupy ruszam wyposażona w porządnego shopperka, wyposażonego awaryjnie w płócienną siatkę na 'brudne' warzywka, jak marchewa czy ziemniaki. Osobiście permanentnie unikam tych perfekcyjnie wyszorowanych i błyszczących ;)
Poza tym porządny i ładny shopper, to nie tylko fajna torba na zakupy, sprawdzi się też podczas wypadów na miasto, do pracy czy na uczelnię. To także świetny towarzysz wyjazdów wszelkiej maści - zmieszczą się w nim wszystkie niezbędne 'drobiazgi' ;)

Z myślą o takich momentach i związanych nimi potrzebach zaprojektowałam najnowszą torbę z KattaStudio, którą nazwałam ku zaskoczeniu wszystkich... Shopper  :)

W skrócie jest ona:
- pakowna i duża, ale nie za duża,
- wykonana z mocnej, wytrzymałej i nieprzemakalnej tkaniny syntetycznej,
- lekka,
- ma solidną podszewkę z 2 kieszonkami,
- jest plastyczna, nie jest sztywnym pudełkiem, ale też nie jest wiotka,
- ma bezpieczne zapięcie na zamek błyskawiczny,
- wyposażona w wytrzymałe i wygodne paski na ramię z taśmy nośnej,
- jest ładna - piękne wzory tkanin których używam, pozwolą każdemu znaleźć coś dla siebie,
- i ma przystępną cenę :)




Mam nadzieję, że polubicie Shoppera tak samo, jak ja.

A z okazji świeżutko rozpoczętej wiosny mam dla czytelników bloga taki tam symboliczny prezent - 

20% rabatu na Shoppery prototypy 

Oznacza to, że możecie je kupić za 80 zł. Cena regularna wynosić będzie 100 zł. Dodam, że jest ich tylko 7 sztuk, każdy w pojedynczym egzemplarzu.
Wystarczy, że przy finalizacji zakupów wpiszecie kod rabatowy: WIOSNA
Promocja trwa do 30.03.2019 do 23:59.

Zapraszam Was do obejrzenia Shopperków w sklepie KattaStudio.

Buziaki :)



17.01.2019

Certyfikat unikalności pracowni KattaStudio


Tak sobie szyję te moje torby od kilkunastu lat. W tym czasie powstało całe mnóstwo toreb niepowtarzalnych, które zaistniały, jako absolutnie pojedyncze egzemplarze. I prawdę mówiąc nie pozostał po nich żaden ślad, ba nawet nie były liczone...

Prawdę mówiąc przez pierwsze lata szłam tylko takie torby. O mniej lub bardziej skomplikowanych kształtach czy zdobieniach. Sprzedawałam je za śmiesznie małe pieniądze, nawet jeśli kosztowały mnie masę szycia i dziubania przy dekorach. To były czasy, kiedy nie potrafiłam wystarczająco docenić i wycenić własnej pracy. Wtedy cieszyłam się, że w ogóle ktokolwiek chce wydać monety na to, co stworzyłam. Ech... uczymy się na błędach - tak to już jest. 

Jednak im więcej szyłam, im więcej miałam umiejętności, im więcej inwestowałam w rozbudowanie mojego parku maszynowego, i im bardziej odczuwałam dolegliwości zdrowotne związane z godzinami spędzonymi przy maszynie, tym mocniej krzepła we mnie świadomość tego, czym motywować ceny toreb, szczególnie tych które wymagały największych nakładów pracy.

Szyjąc sercową torbę na licytację, na 27 finał WOŚP organizowaną  przez moje miasto Duszniki Zdrój zdałam sobie sprawę, że w mojej pracowni powstaje kolejna wyjątkowa torba, której kombinacja fasonu, materiałów, kolorów i zdobień w takim wydaniu nigdy więcej się nie powtórzą.

Wiec może warto byłoby wystawić jej stosowne zaświadczenie o unikatowości?
...hmmm....
No pewnie, że tak!

Nieważne, że wpadłam na to, po 13 latach :D - ważne że w ogóle. Tak oto powstał:

 "Certyfikat unikalności pracowni KattaStudio" 

Od tej pory będzie on dołączany do każdej torby spełniającej moje subiektywne warunki (użyta tkanina, fason, zdobienia, kolorystyka) istnienia torby, jako ta jedna jedyna, będzie on oczywiście informował o fakcie niepowtarzalności oraz będzie tam sygnatura  mówiąca o tym, jaki kolejny numer wśród Kattowych unikatów dana torba nosi. 

Torbą z numerem 0001 jest "Torba z sercem" uszyta dla fundacji Jurka Owsiaka :) Ten symboliczny numer dodatkowo zwiększył jej wyjątkowość - mam taką nadzieję.
Nie pozostaje mi nic innego, jak pokazać Wam WOŚPową torbę.

Na blogu też pojawiła się nowa etykieta/tag - 'certyfikat unikalności' - będę nią oznaczać wszystkie wpisy z torbami KattaStudio funkcjonującymi w pojedynczym egzemplarzu, które spełniają "parametry certyfikacji" ;)


Niech Moc będzie z Wami :)