14.10.2018

Szycie torebek w jesiennym rytmie

Zaczęło się jesienne szycie. Bardzo mi go brakowało. Za dużo torebkowych pomysłów kłębiło się w mojej głowie, nie mogąc znaleźć ujścia w realizacji. Teraz nareszcie mogę poszaleć.

A żeby szyło się jeszcze 'więcej i lepiej' nastąpiły zmiany w godzinach pracy galerii. Bo wiecie, początkowo sądziłam, że ja będę szyć, projektować, kroić materiały, a w tym czasie klienci będą sobie oglądać galerię, prowadzić miłe rozmowy na tematy artystyczne, czasem może ktoś coś kupi, no taki idealny sklepik-pracownia. Otóż nie da się.
Po 4 latach mogę stwierdzić, że to niewykonalne. Przynajmniej dla mnie. Nie jestem w stanie w pełni skupić się na tworzeniu torebek, szczególnie na etapie wymagającym największej kreatywności, czyli dobieraniu fasonu, materiału, zdobień i wykończeń, jednocześnie zajmując się wchodzącymi gośćmi. Bo cierpią na tym torby, albo klienci, albo obydwa aspekty. 
Dlatego od początku września wprowadziłam nowe godziny pracy galerii. Otóż w środy i czwartki galeria jest nieczynna dla klientów, a ja w te dni wrzucam pracownię na pełne obroty i szyję, aż iskry lecą ;)

Teraz doskonale rozumiem panią, która kiedyś prowadziła pracownię krawiecką w Dusznikach. Na początku miała otwarte codziennie, przez szybę można było podglądać ją i jej pracownię. Potem godziny otwarcia zawęziły się mocno, aby ostatecznie dojść do jednego dnia w tygodniu i określonych godzin - chyba dwóch - przyjmowania klientów, a witryna została przesłonięta, aby nie można było zajrzeć do środka. Wtedy myślałam sobie: „no już chyba jej naprawdę odbiło, taka ważna, że sobie wyznacza godziny audiencji i pozasłaniała się, taka tajna”. 

No głupia wtedy byłam i nie miałam pojęcia, jak taka praca wygląda. Jak to jest kiedy skupiasz się na pracy manualnej, a co chwila ktoś przychodzi i coś od ciebie chce. To strasznie wybija z rytmu. 
A jak już masz czelność zamknąć się w pracowni, wyraźnie na rozpisce w drzwiach zaznaczając dni i godziny otwarcia, ale klienci widzą cię w środku, to jest koniec świata i bulwersacja totalna ;) Ja zasłonić szyb nie mogę, więc słyszę oburzone głosy pod witryną „patrz, ona jest tam w środku! Siedzi tam! To dlaczego zamknięte?! Bezczelna! Co ona sobie myśli! A myśmy tu szli specjalnie! (mówią kuracjuszki, które przez 2-3 tygodnie pobytu przychodzą na miasto co drugi dzień połazić po sklepach z nudów ;) ) 
Osobiście , jestem przekonana, że gdybym nie miała przymkniętej kraty w te dni, to klamka w drzwiach byłaby już dawno urwana od zniecierpliwionych szarpnięć.

Czy tak będzie już na stałe? Nie, oczywiście w sezonie zimowym i letnim galeria będzie działać standardowo cały tydzień. Natomiast od początku września do końca listopada, a potem na wiosnę,  godziny otwarcia wyglądają następująco:

poniedziałek, wtorek, piątek 10 - 17
sobota 10 - 14

A na podparcie słuszności mojej decyzji, pokaże Wam torby które ostatnio powstały, dzięki tym dniom zarezerwowanym tylko na szycie ;)

Hipsterski jeleń - torba dostępna TUTAJ

Kaktusy w czerni - torba dostępna TUTAJ

Malowane kwiaty - torba dostępna TUTAJ

Miodowa - torba dostępna TUTAJ

Mroźna noc - torba dostępna TUTAJ

Mroźna noc - torba dostępna TUTAJ

Ornamenty na orzechach - torba dostępna TUTAJ

Pasmia - torba dostępna TUTAJ

Rumak w turkusie - torba dostępna TUTAJ

 Szara krata z czernią - torba dostępna TUTAJ

Trzy czerwienie - torba dostępna TUTAJ

Zielenie-żółcienie - torba dostępna TUTAJ

Śliwkowe opowieści - torba dostępna TUTAJ


16.09.2018

Cudowny gość

12 sierpnia 2018
To było bardzo gorące sierpniowe popołudnie, słońce smażyło jak opętane, ani jednego podmuchu wiatru, ogólny zgon temperaturowy. Galeria pusta, siedzę sobie spokojnie przy maszynie, coś tam dłubię szyciowo i czekam, bo wiem kto się zbliża... 
Zupełnie sprzecznie z zasadami logiki przemieszczania się, które zazwyczaj wiążą się z maksymalnym skróceniem drogi do pokonania między punktem A i punktem B, pewna szalona osóbka jadąc z Gliwic do Głogowa, zupełnie nie po drodze ;) zahaczyła o Duszniki i wpadła do mnie  - kto? - Anniegmatic! :D

 Oto my, że tak powiem, pamiątkowy selfiak pstryknięty na pamiątkę ;)

Nieważne, że nadłożyła milion kilometrów z wymęczonym towarzyszem podróży, to jeszcze całą trasę zrobiła (najpierw Głogowa do Gliwic, a potem z Gliwic do mnie) z 3 worami tkanin w prezencie. Czy umiecie, to sobie wyobrazić? 
Ale to wszystko, to nic. Bo uwierzcie lub nie, z Anią znamy się już 10 lat internetowo-skypeowo-telefonicznie-telepatycznie, ale pierwszy raz miałyśmy możność spotkać się twarzą w twarz. Naprawdę. Na powitanie padłyśmy sobie w ramiona, jakbyśmy odnalazły się po długiej rozłące - znacie te rozczulające sceny z filmów? No to właśnie tak to wyglądało. Szkopuł w tym, że zobaczyłyśmy się po raz pierwszy. Jak to dziwnie się czasem w życiu układa i jak to jest, że taka bratniość dusz, czy może raczej siostrzaność się zdarza.
Ania, czyli Anniegmatic wielu z Was jest z pewnością znana, a wielu pewnie nie. Ania jest multiutalentowaną kobietą nie do zdarcia, a którą poznałam oczywiście przez naszą wspólna pasję, jaką jest szycie torebek. Zajrzyjcie koniecznie na jej bloga Anniegmatic.
Ania jest tak pozytywną, pełną energii osobą, że z naszego dość krótkiego spotkania (ach, ten czas... ) wyszłam tak mega naładowana energią, chceniem mi się, chęcią szycia toreb takich, jak dawniej i w ogóle wow! Przyznaję, zupełnie to wariackie. Ale poczułam też chęć do powrotu na bloga, do pisania dla paru osób, do dokumentowania pasji, jaką jest moja praca.
Aniu, dziękuję Ci za ten 'najazd', a Was jeszcze raz serdecznie zapraszam na bloga Ani, czyli Anniegmatic. Bo wiem, że Ania zamierza wrócić do szycia, po dłuuugiej przerwie – Aniu – szyj, kochana :)
A na koniec prezent, który dostałam. Zapewniam, że zdjęcie nie oddaje w pełni ilości materiałów, które Ania mi przywiozła - będzie się szyło :) Najpierw rzut oka z lotu ptaka, potem już wydobyte i poukładane.

Pozdrawiam wszystkich i pełna energii, myślę o torbach na nadchodzącą jesień :)


26.08.2018

Torba na urlop i koty w oknie



Piękny obraz, który namalowała dla nas Dorota od aniołów :)
 
Dobra, dziś bez żadnych wstępniaków ;)
Na samym początku pokażę, jaki piękny szyld, a raczej jego drugą część namalowała dla nas Dorota.
Ponieważ docierało do nas mnóstwo sygnałów odnośnie galerii w Polanicy: musicie być bardziej widoczni! OK. nam nie trzeba powtarzać 2 razy - od razu telefon do Doroty. Umówiłyśmy się wstępnie, jak ma mniej więcej wyglądać całość "bardziejwidoczności", był nawet jakiś szkic, ale to co powstało ostatecznie przerosło nasze oczekiwania. Kociska w oknie, z panoramą Polanicy w tle są rewelacyjne. Budzą zainteresowanie i sympatię wśród polanickich przechodniów, co chwila ktoś robi sobie z nimi zdjęcie. Byłabym przeszczęśliwa jeśli i Wy, drodzy czytelnicy kattowego bloga odwiedzicie nas i zaliczycie fotkę na naszej "ściance" :) A jeśli oznaczycie ją hasztagiem #kattapolanica będzie to dla nas i Doroty cudowny sygnał, że Wam też podoba się jej aranżacja.

Nasza galeria KattaStudio w Polanicy Zdroju

Lato jest w tym roku prawdziwie cudowne. Kocham je za pogodę – niezależnie jaka jest, za długie dni, za bezmiar owoców i warzyw z własnego ogrodu. I w tym całym dobrodziejstwie ma ono dla mnie tylko jedną wadę, nie mogę wtedy praktycznie w ogóle szyć. 
Przez pracownię-galerię przewijają się tabuny gości, co praktycznie uniemożliwia siedzenie przy maszynie do szycia. Po zamknięciu gnam na działkę do moich roślin, w domu zjawiam się późnym wieczorem. Dlatego prawie wszystkie pomysły na torby muszą czekać na realizację do jesieni. 
Proszę też was, którzy chcieliście na przykład w lipcu, czy sierpniu, przed samym wyjazdem na urlop kupić torbę, którą upatrzyliście sobie zimą, ale teraz nagle jest niedostępna w sklepie, o zrozumienie. KattaStudio to nie jest sklep, który ma wszystkie prezentowane modele odszyte w dziesiątkach egzemplarzy, które leżą sobie i czekają na półkach. Do szycia, wysyłania i ogarniania galerii stacjonarnej jestem ja jedna. Dlatego w sezonie wakacyjnym sklep online nie ma możliwości funkcjonowania w pełnym wymiarze.
Co nie znaczy, że czasem w deszczowy dzień, albo po godzinach przysiądę z moją kochaną maszyną i coś zmajstruję. Tak też powstały te torby. 
A z zapowiedzi - kilka dni temu miałam tak nadzwyczajnego gościa w pracowni, że jeszcze kilka dni po jego wizycie chodzę, jak nakręcona - oczywiście pozytywnie! I to dzięki tej wizycie chce mi się znowu regularnie blogować, uśmiechać do samej siebie i inne takie tam - napiszę wszystko... :)