17.06.2012

Ogóreczka?

W sobotę zrodził się we mnie bunt, przeciwko ogórkowym skrytożercom!

Mianowicie, rano pognałam na targ, do mojego ulubionego sprzedawcy "warzywnego", odstałam swoje w kolejce (widać ulubionym jest nie tylko dla mnie) i podając do zważenia torbę pomidorów wyrzuciłam z siebie: 'i całą resztę ogórków małosolnych jakie panu zostały'. Usłyszałam, że już wszystkie sprzedane... No masakra. Ogóreczki te bowiem zawsze są znakomite, twardziutkie, aromatyczne - no miodek. Więc w sumie nie dziwota, że już wykupione, ale jednak przykro, że tak z rana miłośnicy tych pyszności zagarnęli całe wiaderko.
I nagle pomyślałam sobie, na przekór tym, co są zdani na dostawy małosolnych ze źródeł zewnętrznych - sama se zrobię!




 Zaopatrzyłam się w więc w pokaźną ilość ogórka gruntowego (potem okazało się, że oczywiście mogło być więcej), koper i czosnek. Z piwnicy przytaszczyłam stary, wielki 3-litrowy słój, z takiego lekko niebieskawego szkła - zabytek normalnie ;) I zaczęłam urządzanie mojego zielonego akwarium. Wyszło pięknie, a za kilka dni okaże się, czy smacznie. Zgłębiając literaturę kulinarną w temacie krótkoterminowego kiszenia ogórków, znalazłam mnóstwo propozycji wariantów smakowych, w zależności od tego, co dodatkowo napakujemy do słoja. Mogą być to kawałki korzenia albo liście chrzanu, liście dębu lub wiśni, świeży cząber. Ja z zalecanych przypraw dodałam, to co znalazłam w swoich szpargałach, czyli ziele angielskie, pieprz,gorczycę i liście laurowe. Ale czuję, że przyrządzanie ogórków wciąga - więc będę sprawdzać różne opcje.
Czy macie jakieś swojesposoby na ogóreczki małosolne?

Pozdrawiam serdecznie - Katta :)




  EDIT z 19.06.2012
No więc dziś jest magiczny trzeci dzień i ogóreczki są w punkt. Już wczoraj z T. dorwaliśmy pierwszego, ale był jeszcze niedojrzały ;) Teraz mogę już spokojnie podać przepis na tą wersję, a więc:

OGÓRKI MAŁOSOLNE
Do wielkiego słoja wkładamy umyte ogórki gruntowe - układamy ciasno - to ważne. Dodajemy 3-4 ząbki czosnku (obrane), kilka ziaren pieprzu i ziela angielskiego, kilkanaście ziarenek gorczycy, 2-3 liście laurowe, kilka łodyg kopru. Całość zalewamy gorącą solanką, przygotowaną w proporcjach - na 1 l wody 2 łyżki soli. Jeśli ogórki porządnie upchnęliśmy, to nie powinny wypływać nad powierzchnię solanki, ale jeśli jakiś się wynurzy, to go zatapiamy, bo część wystająca ponad poziom cieczy może zacząć się psuć. Słój nakrywamy spodeczkiem, żeby nam tam jakieś żyjątka nie wlazły i czekamy. Po dwóch dniach gotowe dla lubiących takie lekko niedojrzałe małosolne, dzień trzeci - święto ogórka :)))

5 komentarzy:

  1. Samozrobione najlepsze;)
    Ja z przypraw daję tradycyjnie - koper, czosnek, czasami poszaleję z liśćmi wiśni lub czarnej porzeczki, ale nie zauważam specjalnej różnicy. No i zalewam gorącą osoloną wodą i czasami ogórasa wygrzebuję już następnego dnia ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. właśnie, właśnie Blue-Anna. ja również daję czosnek i gałązkę wiśni. Zalewam ciepłą wodą i za dwa-trzy dni mam ogóreczki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Zrób se sam", co masz kupować ;) Też znam opcję z liściem czarnej porzeczki - ponoć mają być od tego twardsze.

    OdpowiedzUsuń
  4. mniam....
    ależ mi smaku narobiłaś...
    jutro lecę na targ, koniecznie :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam na mojego nowego bloga - diarieees.blogspot.com
    tego już opuszczam :c

    OdpowiedzUsuń