31.01.2013

Dostawa alkantary i słońca

Dzisiaj nareszcie zaświeciło słońce! Pierwszy raz od bardzo wielu dni - życie w górskiej dolinie ma ten minus, że słońce pojawia się tutaj o wiele rzadziej niż na innych terenach. Stąd moja radość, gdy nareszcie się pokazało ;) 




Dojechała też do mnie dostawa alkantary, wielki wałek z nawiniętymi różnokolorowymi płachtami - kurier ledwie go wniósł - ale dał radę :) Najchętniej bym się z nią rozprawiła natychmiast, ale nie mam kiedy. 
Zastępuję moją mamę w księgarni - dopadło ją przeziębienie, jak zwykle o tej porze roku . Tak więc ja od poniedziałku sprzedaję książki, mapy i widokówki - co uwielbiam, ale mając świadomość, że w domu czeka na mnie kilkadziesiąt metrów nowiutkiego zamszu czuję się wewnętrznie rozdarta. Dramat ;) Tym bardziej, że po powrocie do domu mam siłę tyko zjeść kolację i zawinąć się w kocyk. Nie ma mowy, żebym jeszcze podreptała do pracowni. Ale mama już dochodzi do siebie - więc alkantaro drżyj, bo nadchodzę.

Pełna słońca - Katta :)





10 komentarzy:

  1. ale poszalałaś z zapasem :)))
    piękne torby będą, oj piękne.....

    dużo zdrówka dla Mamy!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie moge sie doczekać nowych torebek.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej ilez tego, ho ho ale będzie szycia:]

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow!Będzie szycie...duuużo szycia:):):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, ale tego dużo no no. Sporo szycia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę niebieskie i granaty , a malinka też chyba na Nas zerka ;o)
    Czekam na nowe projekty , jupi :***

    OdpowiedzUsuń
  7. Kasiu,
    a gdzie Ty upchałaś ten wał(ek), żeby się o niego nie potykać?
    bo widzę, w następnym poście, że zniknął :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Troszkę go porozwijałam ;) Najgorsze jest to, że kolor czarny , który był mi najpilniej potrzebny był w samym środku wałka...

    OdpowiedzUsuń