13.03.2013

Takie tam, nieporozumienia

Witajcie w ten ponury i zimny dzień. Siedzę z kubkiem herbaty, gapię się przez okno i słucham jak upływa czas...
Tak, mój dzisiejszy nastrój nie jest godny pozazdroszczenia i mam nadzieję, że nikomu z czytających się nie udzieli. Wczoraj zdarzyło mi się nieporozumienie-niedogadanie z klientką w sprawie zamówionej pod jej wytyczne torby. 
Tak się czasem dzieje - samo życie. Ktoś ma jakieś wyobrażenie torebkowe, ja staram się je zrealizować w stan materialny - wydaje się, że wszystko gra do momentu, gdy zamawiający nie zobaczy efektu finalnego. Nie jest to pierwszy taki raz w mojej karierze szyciowej - ale z pewnością ostatni. 




Do tej pory zawsze w takich chwilach obiecywałam sobie, że koniec z szyciem torebek na zamówienie, że nie chcę więcej przechodzić takich chwil, które odbierają mi energię i chęć do szycia oraz czynią mnie na kilka dni nieznośną gburią. Podejrzewam, że podobne uczucie rozgoryczenia jest po drugiej stronie, czyli zamawiającego. Ale, jak to w życiu bywa, mijało kilka dni i gdy docierał do mnie kolejny mail z prośbą o specjalną-wymarzoną torbę, która została wymyślona w oparciu o moje wcześniejsze projekty - w niepamięć szły złe wspomnienia i zabierałam się do pracy.
Bo przyznaję, że to niesamowita satysfakcja dostawać radosne sygnały zwrotne - że na taką właśnie torbę ktoś czekał 'od zawsze'. Ale przytrafiają się też takie smutne zakończenia zamówieniowych historii, jak wczoraj.

Tym razem wiem, że był to ostatni taki przypadek. Powtórzę tu teraz to, co wczoraj na szybko zakomunikowałam na Kattowym fejsbuku.  

Nie przyjmuję już zamówień na torby inne, niż aktualnie dostępne w mojej ofercie. 
Dla naszego obopólnego dobra ;)
Po raz kolejny przekonałam się, co znaczą różne punkty widzenia na tą samą zdawałoby się torbę i jak nieprzyjemne doznania niosą za sobą takie nieporozumienia - zarówno po mojej stronie, jak i zamawiającego.
Dlatego rezygnuję z szycia torebek na zmówienie - wybaczcie i nie złośćcie się na mnie za mocno :)




To byłam ja - z lekka przybita Katta :/


17 komentarzy:

  1. Też nie szyję już nic na zamówienie! Jestem całym sercem z Tobą! Jakiś czas temu uznałam, że mam jakieś tam artystyczne zapędy w sobie to i czasem sobie pogwiazdorzę :) Stwierdziłam, że sprzedaję swoją wizję. Nie chcę realizować projektów na zamówienie często też dlatego, że większość z nich opiera się na odgapianiu od innych. Ludzie piszą, wklejając zdjęcia: takie buciki bym chciała, taką sukieneczkę... A ja mam swoje pomysły i też nie chciałabym, żeby były kopiowane.

    Dlatego Kochana Katto trzymaj się ciepło, nie daj się ponurej aurze! Pamiętaj o wszystkich tych, którzy Twoje torebki kochają w całości i pod każdym kątem i o tych, których inspirujesz (mnie!). Uwielbiam Twoją wizję, zawsze mi się podoba, co uszyjesz - nawet jeśli są to duże torby a ja sama jestem fanką maleńkich :))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. moim zdaniem to bardzo niespotykane, graniczące z cudem, jeśli dwie obce sobie dotąd osoby wyobraziły sobie coś (dajmy na to torebkę) i ten ich obiekt wyobrażeń jest zbieżny. Katto, nie przejmuj się, nie mogłaś być jasnowidzem i trafić w czyjeś wyobrażenie o torebce. tak uważam. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. utulam...
    niechaj uśmiech do Ciebie wróci, a gburia zniknie!

    Katto, rozumiem Twoją decyzję (podziwiam!) i uważam, że jest dobra... faktycznie lepiej unikać niepotrzebnych zgrzytów podczas realizacji czyichś marzeń... zwłaszcza, że tyle Cię takie nieporozumienie kosztuje potem energii, sił twórczych i emocji... masz tyle świetnych pomysłów, tyyyyyle do zaoferowania, że z pewnością niemal każdy zainteresowany znajdzie coś dla siebie :)

    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również mam podobne doświadczenia jak Twoje, Katto. I zdarzyło mi się już nie raz, że odmówiłam wykonania zamówienia, gdy dołożył się do niego roszczeniowy charakter korespondencji z Klientką (zaczynałam czuć się jakbym u Niej pracowała)... Wyobraźnię mamy nieograniczoną i każdy inną - trudno spotkać się po środku drogi tak aby obie strony były zadowolone i jeszcze móc pod pracą podpisać się jako projektant i autor.
    Uśmiechnij się. To jest ryzyko zawodowe. Wszystkim nam się to zdarza. ;)
    dominika

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja miałam, wyrzuty, że kilka razy odmówiłam, ale instynktownie chyba czułam, że nic z tego nie będzie. Wystarczy, że aplikacja (rasa psa) jest na zamówienie, co mnie kosztuje wystarczająco dużo stresu. Pozdrawiam i mam nadzieję, że słoneczko poprawi Ci humor!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety,tak to już jest z tymi zamówieniami...Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama wiem jak to z tymi zamówieniami... a pro po: fajny ludek na końcu notki, rozśmieszył mnie totalnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że tworzysz tak dużo różnych toreb, że każdy kto chce, znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. I już :) Uśmiechu dużo Ci życzę :))) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Wam za zrozumienie i słowa otuchy - myślałam, że tylko ja mam takie problemy z komunikacją z klientkami odnośnie zamówień.
    Teraz wiem, ze nie jestem sama i od razu mi raźniej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie warto się smucić, czymś na co wpływu się nie ma, choć doskonale rozumiem te chwile, kiedy niespodziewanie oczy potrzebują przemyć rzeczywistość, bo zabolało słowo. Jesteś niesamowitą "uoryginalniaczką" codzienności, więc proponuję, byś jak najszybciej zaopatrzyła się w kolorowy parasol na wszystkie złości i przykrości. Szykuj się na podbój wiosny. Ja półtora roku temu w czasie Święta Papieru, podczas okoliczności podnoszenia torebki , która przypadkiem, chyba pod wpływem wiatru, spadła, zwróciłam uwagę na stół z magicznymi dziełami i Panią pełną uśmiechu, przepełnionej radością tworzenia , ciekawością i otwartością do ludzi i wtedy zaopatrzyłam się w torebkę marki Katta i jestem z niej bardzo zadowolona i wcale nie była zamawiana,ona nawet nie była w jakichkolwiek planach w sensie, że kupię torebkę, a jest traktowana jakby z zamówienia, bo to był taki mój długo poszukiwany prezent( miał być bardzo wyjątkowy), który sobie obiecałam, że sobie sprawię za zdany egzamin, który dla mnie był bardzo trudny. Ela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, nawet nie wiesz jaką przyjemność sprawiłaś mi tym komentarzem.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  11. Przyłączam się do Twojego komunikatu ...
    Wiele razy maiłam podobną sytuacje. Już wcześniej chciałam coś z tym zrobić, ale nie wiedziałam jak ogryźć temat.
    Dzięki za impuls do działania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że nie powinnaś się tak takimi historiami i osobami przejmować. Na tym świecie jest wiele osób, które nie wiedza czego tak naprawdę chcą. Miałam wiele takich sytuacji podczas szycia rzeczy na miarę i wiem dokładnie o czym mówisz. Nie wiem jak tobie przekazano wytyczne co do torby, ale ja miałam bezpośredni kontakt z klientkami i nauczyłam się wyczuwać tzw "Kombinatorów" tzn osoby które tak naprawdę nie wiedzą (i nie widzą) czego chcą. Trzeba posiadać pewien zmysł (który bez wątpienia posiadasz)aby móc projektować - w Twoim przypadku cudne torby. Nie rezygnuj całkowicie z indywidualnych projektów, lecz naucz się wybierać te które uważasz za godne uwagi i poświęcenia im swojego cennego czasu. Głowa do góry i uśmiech na twarz!!!! Jutro też jest dzień i na pewno będzie piękniejszy. Masz ogromne grono wielbicielek Twojej twórczości i tym powinnaś się cieszyć. Pozdrawiam AGA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa.
      Co do wybiórczego przyjmowania zamówień, mam obawę, że bardzo szybko przy odmowie usłyszę zarzut, coś w stylu - 'a koleżance uszyła pani torbę na zamówienie'. Więc dla wszystkich sprawiedliwie i po równo :)

      Usuń