26.04.2013

Inny dzień

To miał być zupełnie inny dzień.
Miałam wcześnie wstać, pozałatwiać codzienne poranne obrządki i ruszyć dziarsko do pracowni, żeby szyć. Szyć dużo, bo teraz trzeba się spinać z robotą - taka pora, że dużo zamówień. Plan był ambitny, w głowie gotowy zamysł torby - no pełna mobilizacja. Nieważne, że za oknem słonce świeci jak wściekłe, że ptaszęta drą się w niebogłosy i ciepło jest wręcz nieprzyzwoicie. Na dzisiaj przewidziałam pracę i już.

Ale od czego ma się towarzysza życiowego, na niego zawsze można liczyć jeśli chodzi o pokrzyżowanie planów. Zostałam zwyczajnie zmolestowana w kierunku zlekceważenia mojego surowego szefa - czyli mnie :)  i wybrania się na wycieczkę. Bo kto wie, czy jutro też będzie tak pięknie, jak dziś...

No i zrobiłam sobie dzień wakacji. Najpierw skonsumowałam jogurt z truskawkową konfiturą, potem zaliczyłam przeglądnie Burd, żeby znaleźć w końcu coś do uszycia 'na teraz', na koniec zmakijażowałam się i POMALOWAŁAM paznokcie. Jest to u mnie wyjątkowo rzadkie zjawisko, bo lakier po jednym dniu w pracowni wygląda tragicznie - wiec po co tracić czas na takie fanaberie - prawda? Ale dziś miałam przecież wakacje :)

 
 

A potem już był las, słońce, sączenie wody mineralnej, brzęczące robalki wokoło i Ira wyżywająca się na patyczkach. Najlepsze patyczki, to te o długości minimum 2 metrów ;)



Słuchajcie, to niesamowita frajda wyrwać sobie taki jeden dzień wolnego. Zupełnie nieplanowana akcja - stąd chyba dała mi tyle radości. Wiem, że wiele z Was ma pracę zależną od szefów, kierowników, korporacji itp. Ale spróbujecie czasem po prostu wyrwać się na takie wagary od codzienności. To daje mnóstwo pozytywnej energii.

Życzę Wam tego z całego serducha - wypoczęta ja :)

7 komentarzy:

  1. zazdroszczę takiej chwili na totalny reset:)
    Mój piesio też uwielbia patyczki dwa razy dłuższe od siebie, czyli zwykle targa grube konary;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kaśka... to był świetny pomysł! Ja planuję takie jutro. Już jakiś czas temu postanowiłam sobie mieć wolne soboty i niedziele. Jeździć rowerem, piec ciastka, czytać... Trudno dotrzymać słowa. Ale jutro..., jutro WOLNE!!!! ♥ :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wagary są boskie :-) każdemu potrzeba trochę oddechu :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak sobie myślę, że wagary powinny być wręcz na zalecenie lekarza. Wiecie - coś w ramach działań prozdrowotnych ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To był świetny pomysł! Szkoda, że Ira nie wybierze sie ze mną nad rzeke :( A swojego 30 cm maleństwa raczej nie wezmę, jeszcze mi to coś porwie...

    OdpowiedzUsuń
  6. oj tak, takie wagary to świetny pomysł :) zwłaszcza po długim okresie ciężkiej pracy ;)

    zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też chce taki dzień :( ale może już nie długo :)

    OdpowiedzUsuń