18.05.2013

Jest pieknie, a jednak...

A mimo to, czuję się jakoś tak nie do końca. Przemęczenie? Być może.
Sinusoida nastrojów trzyma mnie od pewnego czasu. Tak jakby nie mogła się zdecydować, moja dusza, moje głowa - cholera wie co. Dobrze, źle, dobrze, źle i tak kółko i na zmianę, codziennie inaczej.

Przyroda szaleje, słoneczne ciepłe dni, okraszane nagłymi burzami z ołowianym niebem. Czeremcha zniewalająco pachnie... ale tylko z daleka. Z bliska niestety daje kiepskie skojarzenia.. Muchy, trzmiele i motyle. Jest romantycznie.
Nawet mój amarylis zakwitł, a nie robił tego od przynajmniej 8 lat. Tomasz, gdy zobaczył jego łodygę z jeszcze zielonym pąkiem powiedział 'o! jakiś patologiczny pęd' :)))) No i zakwitł czerwienią soczystą, a ja puściłam w zapomnienie wszystkie te lata, gdy mu się nie chciało tego uczynić.
Czy są jakieś magiczne sposoby na zachęcenie tej nieznośnej cebuli do corocznego kwitnięcia? Pytam o magiczne, bo te standardowe, jak zimowanie w chłodzie, z małą ilością podlewania, przesadzanie na wiosnę czy nawożenie, kompletnie przez te wszystkie lata nie zrobiły na roślinie wrażenia. I kiedy już totalnie przestałam o nią dbać nie łudząc się, że zostanę zaszczycona czerwonym kwieciem - pachhhh! pojawił się "patologiczny pęd" :) Co robić, żeby tak się działo każdej wiosny?

Przy takiej pogodzie spacery z Irą, to czysta przyjemność. Bo nie oszukujmy się. Piesa kocham nad życie, chodzić po różnych okolicznościach przyrody też. Ale gdy dzień w dzień leje deszcz, jest zimno, ciemno, wietrznie i ogólnie masakra - odczuwanie entuzjazmu na myśl o przechadzce z pieskiem ewidentnie spada. A jeszcze gdybym miała dreptać po jakimś gigantycznym blokowisku/betonowisku etc.to już byłoby strasznie. Dlatego bardzo doceniam to, że na dotarcie do takich zielonych przestrzeni wystarczy mi przejść się 5 minut od domu. Dlatego mieszkam tu, gdzie mieszkam. Ale niedługo zrobię malutki wypad do dużego miasta - odmiana jednak musi czasem być.

Pozdrawiam Was mocno, mocno - właśnie umiejscowiona na szczycie sinusoidy, czyli pozytywnie nastawiona - Katta :)



9 komentarzy:

  1. Przepiękne widoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo jeszcze piękniejsze :)

      Usuń
  2. Czyżby to na ostatnich zdjęciach był patologiczny pęd? Super! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że nie tylko ja mówię "piesa", a nie "psa" :) Dla mnie mają inny wydźwięk te dwa słowa :) A widoki masz naprawdę cudne :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, podejrzewam, że każdy z nas ma jakieś swoje językowe przekręty. I właśnie za możliwość robienia słownych dziwolągów uwielbiam język polski :)

      Usuń
  4. mmmm... widoczki piękne... i dobrze na moją sinusoidę zrobiło mi zajrzenie tu :)
    patologiczny pęd przecudny!
    z roślinkami tak to już jest... stara się człek, postępuje według mądrych wskazówek i nic... a gdy traci nadzieję to one pufff! i "zniewiadomoskąd" mają nagle kwiat... :)
    pozdrawiam cieplutko Ciebie, Tomka i Piesę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasia! :) Gdzie Ty się podziewasz? Ściskam Cię strasznie mocccno :)

      Usuń
    2. Kasiu, odwzajemniam uściski ;) dzięki! Jestem, ale jakoś tak zagoniona i przyciśnięta nadmiarem spraw... powoli jednak wychodzę z zakrętu.... z nadzieją że będzie już tylko lepiej... ;)

      Usuń