16.01.2014

Zielona torba i biuro w kawiarni


 


Lubię czasem popracować w kawiarni. Oczywiście nie mam na myśli szycia, ani prowadzenia bufetu ;) tylko sprawy 'biurowe'. Wiecie - odpowiadanie na maile, robienie zakupów internetowych do pracowni, ploty z klientkami itd.

Do tego potrzebne jest miejsce, gdzie można posiedzieć w przyjemnej atmosferze, gdzie jest cicho, gdzie można napić się dobrej kawy lub herbaty i w spokoju ugrzęznąć przy komputerze.
Miejscem idealnie spełniającym te warunki w Dusznikach jest kawiarnia przy hotelu Werona. Przy tym wnętrza są na tyle przyjemne i przyjazne (świetne światło), że zamierzam być tam częstym gościem choćby z uwagi na możliwość robienia sesji torebkom - bo gdy na zewnątrz hula wiatr i jest hardcore'owo zimno, nie ma opcji na sesje plenerowe.
Dzisiejsze zdjęcia powstały właśnie tam.

Lubię zajęcia 'biurowe' załatwić w takiej formie, a nie w domu, gdzie myśli uciekają do prania, czy kolacji, które powinnam zrobić, do głaskania się z Irą czy stosu książek do przeczytania, który mam na biurku. Zawsze to jakaś odmiana i nic mnie nie dekoncentruje.





W tej wyprawie towarzyszyła mi w roli 'modelki' torba 'Zielone paski z czernią'.
Tak, dobrze widzicie, ma osobno wszywane dno i boki - w tej wersji okiełznałam już techniczne niuanse, więc z radości, że nareszcie ładnie mi to wychodzi, zaczęłam szyć następną i jeszcze kolejną :) Takie świrstwo. Pewnie za 3-4 torby mi się znudzi, ale na razie lecę na dopingu entuzjazmu.

W tej zieloniutkiej czarne elementy są z alkantary, a zielonopasiaste z tkaniny wełnianej.
Boki i dno przepikowałam na lekkim usztywnieniu.
Z tyłu jest kieszonka, wewnątrz aż trzy, całość zamyka się na zamek błyskawiczny, a do tego uchwyty na kółeczkach, co osobiście bardzo lubię.
Generalnie - udała mi się.Wybaczcie samozachwyt, wiem, że wielu Polaków on bulwersuje, a ja jestem po prostu szczera ;)

 
'Zielone paski z czernią - simple'   JEST TUTAJ

10 komentarzy:

  1. Ja jeszcze lubię delektując się kawą, obserwować ludzi....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzi lubię obserwować zawsze ;)
      Ale na takie wypady wybieram wczesne godziny, gdy w lokalu jest pusto i mam upragniony spokój.

      Usuń
  2. Świetna torba! Sama się przymierzam do uszycia takiej, ale czy wyjdzie tak świetnie jak ta- wątpię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby wyszła super :)

      Usuń
  3. Kasiu, to bardzo dobry pomysł wyjść i popracować gdzieś poza domem. Mnie też często praca w domu dekoncentruje i nie skupiam się na tym na czym powinnam. Torba fajna, sesja fajna i fajnie również pić kawę z Kimś kto dłonie w serce układa. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że fajne :)
      A z dekoncentratorami trzeba się nauczyć sobie radzić, bo inaczej praca na własny rachunek, w domu nigdy nie wypali.

      Usuń
  4. bardzo fajna ta torba... cieszę się z Twojej radości, że opanowane zostały niuanse techniczne związane z dnem i bokami :)
    sesja cudna!
    i te dłonie w serduszko..... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Przede mną jeszcze opanowanie wszywania, gdy boki i dno są zaokrąglone...

      Usuń
  5. mam takie pytanko :) ile czasu zajmuje Ci zrobienie takiej torby? Robisz ją "równo z innymi" - mam tu na myśli, że np. w jednym odcinku czasowym robisz szelki do kilku toreb, wcześniej sobie przygotowujesz materiał itd, potem następna część itd. Jak to jest u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy :) Wspominałam już o tym na blogu, ale nie pamiętam w których wpisach ;)
      To jak pracuję zależy od mojego nastroju. Zazwyczaj w danym momencie robię jedną torbę.
      Czasami zdarza mi się robić 2 lub 3 jednocześnie, ale to rzadkość, bo nienawidzę poczucia roboty 'taśmowej' - co i tak w sumie nie jest możliwe w mojej pracowni, bo 90% torebek to pojedyncze egzemplarze.
      Lubie to skupienie nad torbą, to ładowanie w nią mojej energii :) Nie wiem, czy przy masowej produkcji jest to w ogóle możliwe.

      Pytasz ile czasu zajmuje mi zrobienie 'takiej torby'. Takiej, czyli tej widocznej we wpisie? Nie pamiętam, ja nie mierzę czasu - to moja wolność. Czasem mam gorsze dni, czasem lepsze, pewne torby szyją się łatwiej, inne trudniej - to bardzo subiektywne i totalnie zależne od mojego nastroju danego dnia. A że mam dość rozczochrane podejście do życia i panujących wokoło norm, trudno mi się do nich ustosunkować ;)

      Usuń