08.03.2014

W moim ogrodzie




Opanowała mnie swoista, bardzo przyjemna schizofrenia. Krążę miedzy pracownią, a działką.
Kawałek ziemi porośnięty dosłownie wszystkim, o którym mogę decydować - jest to dla mnie takie nowe, zagadkowe, nieprzewidywalne. Nigdy dotychczas nie miałam ogrodu, poza mikro plantacją na balkonie.
Moja głowa jest pełna znaków zapytania - co na mojej działce rośnie, jak temu pomagać, jak przycinać i w ogóle - wszystko bez chemii - nawozów sztucznych, herbicydów , preparatów na robale i innych niepotrzebnych trucizn. Lubię przyrodę i nie chcę jej dręczyć.
Dużo o biologicznej uprawie uczę się od Krystyny z bloga Własny Kawałek Raju. Mam też kilka książek na ten temat - biodynamika, nieprzeszkadzanie naturze, przyjacielskie stosunki z tak zwanymi szkodnikami, czy chwastami. Cały czas bardzo intensywnie douczam się w tym temacie.




Moja ogrodowa przygoda zaczęła się we wrześniu, kiedy udało mi się wziąć we władanie zapuszczony od kilku lat kawałek ziemi. Cały czas jestem na etapie odgruzowywania - sprzątania śmietnika po byłych właścicielach - starych krzeseł, desek, szmat, worków, połamanych narzędzi ogrodniczych, kawałków blachy i plastiku, ogromnej ilości szyb, kawałków rozpadającej się dykty. No, po prostu koszmar - wiecie, niektórzy starsi ludzie mają taką potrzebę gromadzenia wszystkiego, ale to dosłownie wszystkiego na wszelki wypadek. No i właśnie taką zbieraninę otrzymałam jako dobrodziejstwo inwentarza.




Osobnym rozdziałem jest doprowadzenie roślinności działkowej do porządku - wszystko zdziczało i rozpanoszyło się w totalnie dogodnych dla siebie przestrzeniach.
Doszłam do wniosku, że gdybym dostała kawałek gołej ziemi, startowałabym z poziomu 0 (zero). Przy tym co mam w rzeczywistości początek zaczął się od -10. Ale już wychodzę na prostą.
Najfajniejsze jest to, co zaczyna dziać się teraz. Jest ciepło i słonecznie - więc ogród budzi się do życia. W zupełnie nieoczekiwanych miejscach pojawiły się pojedyncze krokusy. Przyznaję, że cieszę się jak dziecko. I to z takich głupot :)

Jeśli macie ochotę zobaczyć mój pierwszy kontakt z ogródkiem zapraszam na film. Tak było we wrześniu ubiegłego roku.
Aha, dodam jeszcze, że udało się nam nabyć jeszcze ten drugi paseczek działki, o którym po cichutku wspominam w filmie - radocha przeogromna :D



20 komentarzy:

  1. Widzę, że mamy podobne doświadczenia :) my naszą działeczkę nabyliśmy w sierpniu.... bardzo podobnie wyglądała do Twojej... cała porośnięta chwastami :) ale bez domku.... do tego nieodgrodzoną od kolejnego działkowicza... wszystko zaczynaliśmy ogarniać jak byłam w 8 miesiącu ciąży :) teraz już jakoś to wygląda :) i już nie mogę doczekać się wiosny i sadzenia wszystkiego i wypoczynku w ciszy i spokoju :) życzę powodzenia w działkowaniu będę podglądać co się u Ciebie dzieje :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że na blogu torebkowym nikogo nie zainteresuje moja atencja dla działki, a tu taka miła niespodzianka :)

      Usuń
  2. I ja, i ja podpisuję się pod Twoim ogrodowym zawrotem głowy! na torebkowym blogu ;)
    Uwielbiam, po prostu uwielbiam miłością ogromną przyrodę, naturę, ogród.. Wszystko to, co jest z nim związane :) Dlatego też kilka lat temu skończyłam ogrodnictwo na SGGW :) A teraz do tej miłości ogrodowej, dołączyła pasja szycia :)
    Słonecznego dnia, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrysiu, w takim razie możemy założyć klub ogrodowych szwaczek - założę się, że jeszcze nie ma czegoś takiego ;)

      Usuń
    2. Pewnie jeszcze nie ma czegoś takiego jak "klub ogrodowych szwaczek", ale wcale bym się nie śmiała, bo nigdy nie wiadomo co może przynieść przyszłość ;)) Póki co,korzystając z bajecznej pogody, buszuję bezkarnie więcej w ogrodzie niż przy maszynie, mimo że 10-miesięczna córeczka ma inne zdanie na ten temat ;) Ale dogadujemy się ;)

      Usuń
    3. Jeszcze kilka lat i będziecie mogły się zamieniać - mama do ogródka, córcia do maszyny - albo odwrotnie :)

      Usuń
  3. Ale jak dojdziesz do etapu 0 to już będziesz wiedzieć co robić :) Pozazdrościć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdrościć, tylko kupić sobie działkę - satysfakcja gwarantowana :)

      Usuń
  4. Witam w klubie! Mam działkę od kilkunastu lat, a raczej drugą działkę. Obecna jest z domkiem, po PP. Bykowskich :) Pamiętasz, że P. Bykowska uczyła biologii i uwielbiała rośliny. Możesz sobie więc wyobrazić, jaki gąszcz musiałam ogarnąć... Nie wiem, czy otrzymałaś książeczkę działkowca, ale jest w niej napisane, ze działka jest "dobrem pracowniczym" i służy wypoczynkowi po pracy. Pierwsza myśl, jaka mi przeszła przez głowę po objęciu działki "w końcu jestem pełnoprawnym obywatelem Dusznik.." Śmieszne to, ale w tamtym okresie wszyscy moi znajomi mieli działki i tylko o tym mówili od wiosny do jesieni :) Życzę Wam wielu wspaniałych chwil wypoczynku... czynnego oczywiście i radości z tego, co urośnie. A co do kradzieży, to mnie okradli już 5 razy w tym 3 razy w jednym roku.. Ostatnio w zeszłym roku - ktoś wszedł oknem, wyszedł drzwiami i nie zamknął za sobą. Musiałam na nowo kupić wszystkie narzędzia. Na to chyba nie ma rady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jestem totalnie zszokowana tymi kradzieżami. Ja mam działkę przy drodze na Muflon i ze straszniejszych rzeczy jakie się tu wydarzyły, to Denis podpalacz, który przyczynił się między innymi do tego, że mojej siostrze spłonęło pół altanki, bo podpalił sąsiednią i jej się zajęła :( Mam nadzieję, że przykre zdarzenia nie będą miały miejsca zbyt często.
      No, a działka P. Bykowskiej, to podejrzewam mini ogród botaniczny :)

      Usuń
  5. Ale fajnie oglądać waszą radość :)
    trochę znam się na roślinach jako architekt krajobrazu i muszę powiedzieć, że chwastów nie jest tam tak dużo, całkiem sporo masz już roślin, które normalnie się sadzi teraz w ogrodach... więc ostrożnie z tym karczowaniem :)
    wystarczy poprzesadzać sensownie i będzie super! życzę powodzenia Kasiu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, jestem pierwszym wrogiem jeśli chodzi o wycinanie - choć 2 drzewka są na tyle chore, że już nie da się ich uratować :(
      Kiełznam też maliny, które bardzo się rozlazły ze swojej grządki. Poprzycinałam też stare, zmurszałe pędy porzeczek i agrestu (chyba :) - a reszta niech rośnie i pokaże co potrafi :)

      Usuń
  6. Będzie pięknie!!
    Czekamy na kolejne zdjęcia z postępów w ogrodzie.

    Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elu, nie przypuszczałam, że mój ogródek kogoś zainteresuje. Ale widzę, że byłam w błędzie.
      Z pewnością będę relacjonować moje i działeczki postępy w rozwoju :)

      Usuń
  7. Ogródki są fascynujące! Ja na razie balkonowo, ale kto wie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam przygarnięcie działki, frajda nieporównanie większa :)

      Usuń
  8. Jak ogródek? U mnie w tym tygodniu ktoś wykopał (ukradł) bukszpan o średnicy 1m i powyrywał gałęzie w iglaku. A dzisiaj, na ścieżce obok altanki, znalazła się malownicza kupa... na pewno nie psia :):):) Każdego dnia niespodzianka... Aneta O.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, ale przygody. To na działkach przy ZEMie takie akcje?
      U mnie spokój, ciągle jeszcze porządkuję - choć czasu ostatnio trochę brakuje. Rozbroiłam ogromną górę kompostu, dzięki czemu odzyskałam spory kawał działkowej powierzchni :)

      Usuń
    2. Moja działka jest przy Pustelniku, wysoko, w ostatnim rzędzie po prawej stronie. Łatwo się ukryć i coś ukraść, trudno upilnować. Ale i tak nie zrezygnuję, lubię grzebać w ziemi a do tego widoki są cudne na Duszniki i Góry Stołowe.
      Pisałam, że działka po Pani Bykowskiej. Niestety już ś.p. :( Tym bardziej zatrzymam tę działkę...

      Usuń