01.05.2014

Z pamiętnika ogrodnika - kwiecień




Wiosna tego roku jest piękna, prawidłowa, wręcz modelowa. Trochę deszczu, więcej słońca, temperatury różne, wietrznie i bezwietrznie - żadnych strasznych dziwadeł pogodowych. Nie ma suszy, nie ma powodzi, nie ma zimy - no kto pamięta taką normalną wiosnę. Nie powiem - jako początkującej ogrodniczce bardzo mi to na rękę. Gdyby na wstępie moje uprawy powaliła jakaś klęska klimatyczna, byłoby mi trochę markotno, a tak - jeśli coś nie wyrośnie jak należy, to mogę winić tylko siebie.

Tak wygląda wstępne zagospodarowanie terenu przed naszą altanką. (Na działce obok widać w tle 'lekki chaos' - zeszłej zimy klasyczny łobuz podpalił tam altankę i stąd takie bałagany. ) Skarpa przy wejściu osuwa się nieustannie, poprzedni właściciele zabezpieczyli ją niezbyt pięknymi betonowymi płytami. Z racji tego, że nie mamy kasy na coś ładniejszego i skuteczniejszego, naprawiliśmy mocno już odchylone pod naporem ziemi betoniaki i zrobiłam tam coś w rodzaju kwietnika. Powsadzałam rozrzucone po działce pierwiosnki, posiałam trochę nagietków na potem i jakoś jest ;)
A, no i bajerancką ścieżkę ułożyliśmy :)))




 To był pamiętny dzień walki z mniszkiem lekarskim. Oczywiście jest to walka z przysłowiowymi wiatrakami. Nawyżynałam się tego tonę - co zajęło mi dwie godziny, aż zachciało mi się pstryknąć fotkę (niech żyje samowyzwalacz ;) ) z poległym wrogiem. Następny dzień i kolejne zresztą też witają mnie kolejnymi żółtymi kwiatkami mlecza... Działka była pozostawiona samopas przez kilka sezonów, stąd gigantyczne zachwaszczenie.




 A to prezent, który Tomasz zrobił na moje specjalne życzenie. Nie, to nie trumna ;) To podwyższona grządka z desek z odzysku.

Podwyższona grządka (więcej na ten temat znajdziecie u Krystyny TUTAJ) polega w przybliżeniu na tym, że do środka drewnianej ramy piętrowo układamy w kolejności:
- gałęzie/resztki drewniane,
- część słomiano-gnojna,
- resztki roślinne,
- ziemia kompostowa.

Na takiej grządce jest roślinom ciepło, bo są powyżej poziomu gruntu, a dodatkowo grzeją je procesy rozkładu materii organicznej wewnątrz konstrukcji. Coś jakby kompostownik z uprawą na wierzchu. Według mnie pomysł jest rewelacyjny i zamarzyłam sobie, żeby już w pierwszym roku moich ogrodowych doświadczeń wypróbować ten sposób hodowli  na ciepłolubnych ogórkach i cukinii.
Jak widać na zdjęciu dno skrzyni jest już wypełnione gałęziami i dwiema skórkami z bananów. Na dniach jadę po produkty przemiany materii koników. Potem reszta, a na koniec rozsady roślinek, które już wykiełkowały w donicach na domowym parapecie.
Jeśli w tym roku uda mi się wyhodować chociaż jedną cukinię - istnieje duże prawdopodobieństwo, że pęknę z dumy... :D




Poniżej walka z materią, czyli zakładanie grządek pod groszek i bób na miejscu totalnie porosłym darnią. Przekopywanie, rozdrabnianie, wybieranie chwastów i dostarczenie patyków, po których strączkowe będą się wspinać - to ciężka robota - ale daje niesamowitą frajdę.




Rabarbar uwielbiam od zawsze, zresztą TUTAJ było o cieście z tym kwaskowym przysmakiem. Jak rabarbar wygląda - wiedziałam, ale jak wyglądają jego pąki liściowe i jak są piękne - nie miałam bladego pojęcia. Taki wielgachny i rozłożysty liść wyrasta z takiej małej zgniecionej kuli - przyroda jest niesamowita! Obok kwiatuszek barwinka.




A tutaj widać po lewej grządkę z czosnkiem - część posadziłam z główek kupionych w sklepie ogrodniczym, a część z pęczków zdziczałego na działce - potem porównam, który lepszy. Po prawej stronie ścieżki (którą sama kładłam :) ) posiałam rukolę, pietruszkę naciową, koperek i szczypiorek. W tle furtka tylna i kompostownik.
A na ostatnim zdjęciu po lewej widać super skarb mojego ogrodu, czyli czosnek niedźwiedzi (więcej TUTAJ ). Nie dość, że smaczny - jemy liście, a nie tak jak w zwykłym czosnku części podziemne - to jeszcze bardzo zdrowy. Ponieważ w stanie dzikim jest objęty ochroną, to nie można sobie pozwolić na jego podjadanie, ale u mnie rośnie na działce więc objadamy się nim sowicie. Nie potrwa to długo, ale do wiosennych sałatek i kanapek stanowi dodatek idealny.




Ale się rozpisałam. Przyznaję się bez bicia, że mam totalnego fioła na punkcie ogrodu. Ira ma się odrobinę lepiej, dzięki czemu mogę w tygodniu wykraść kilka godzin na doprowadzanie ogródka do porządku.
Mam nadzieję, że wy także znajdujecie czas dla swoich pasji.


Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkim udanej majówki - Katta :)


10 komentarzy:

  1. Uwielbiam patrzeć jak z totalnych zarośli powstaje coś pięknego :) my też każdą wolną chwilę spędzamy na działce.. warzywa już wschodzą, a w wazonie pachną kolejne kwiaty przywiezione z naszego "ogródka"
    Też walczymy z mleczem.... Barwinki kojarzyłam tylko z 4 części Dzwoneczka ;) muszę go mieć u siebie!
    A torba???? świetna już zagłosowałam :)
    pozdrawiam i życzę słonecznego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mój weekend zaczął się dzisiaj od robienia grządki pod marchewkę ;)
      Dziękuję za oddany głos.

      Usuń
  2. Pani Katto- ogródek zapowiada się ciekawie, ale największa chyba radość z planowania i oczekiwania, co z tego wyrośnie i jaki nabierze ostatecznie kształt. Myślę, że to niesamowite uczucie widzieć się trochę w roli demiurga ;-) Bardzo Pani zazdroszczę tych bojów z mleczami i dylematów, gdzie, co posadzić. Zdradzę Pani, że w tym momencie mój mąż wyruszył właśnie na spotkanie w sprawie kupna ogródka działkowego ;-) Mieszkamy w Krakowie i choć tutaj jest wiele ROD to sprawa z kupnem małego kawałka ziemi wcale nie jest taka prosta, ale próbujemy i niewątpliwie Pani doniesienia ogródkowe, a zwłaszcza filmik z pierwszych ogródkowych podbojów był dla nas (no dobrze, dla mnie ;-)) dużą motywacją do przyspieszenia kroków w tym temacie. Pozdrawiam ze słonecznego Krakowa. Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Ewo jest mi niesamowicie miło, że mój zwariowany film zainspirował Panią do działania w kierunku posiadania ogródka. Polecam szczerze, dla mnie nie ma w tej chwili lepszego odstresowywacza, niż kilka godzin spędzonych na działce.
      Pozdrawiam i proszę koniecznie dać znać, gdy już będzie Pani na swoich ogrodowych włościach :)

      Usuń
  3. Oj tak, film był bardzo inspirujący. Proszę umieścić, jeśli posiada Pani takowy, filmik z eksploracji altanki- wygląda tak tajemniczo, ze człowiek od razu marzy o jakiś ukrytych tam skarbach ;-) Ja niestety jeszcze nie swoich włościach. Przed południem mąż, a potem wspólnie z naszym małym synkiem odbyliśmy wycieczkę na rzeczoną działeczkę do kupna i niestety wielkie rozczarowanie, bo cena oooooooogromiasta, a działka malutkaaaaa. W dodatku, to co najbardziej mi przeszkadza to jej lokalizacja, bardzo blisko dwóch ulic, a betonu i pędzących samochodów to ja już więcej nie zniosę. U Pani widzę, że naokoło wiele zieleni i tak jakoś nie czuć za bardzo, że te kawałeczki są sztucznie powydzielane. No, nic szukamy dalej. Pozwoli Pani, że będę tutaj co jakiś czas zaglądać ;-) Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Ewo, część altankowa filmu jest strasznie chaotyczna i musiałabym ją mocno pomontować, żeby wyszła z tego jakaś całość do pokazania - a na to na razie nie pozwala mi mój komputer, który jest za słaby na takie wyczyny. Stąd brak części altankowej - może kiedyś.
      Mam nadzieję, że uda się Pani znaleźć i kupić działkę swoich marzeń - czasem lepiej poczekać, niż wydać pieniądze na byle co. Ja mam to szczęście, że nasz ROD położony jest już poza miasteczkiem, i dokoła mam zieleń i spokój.
      Pozdrawiam i zapraszam - wpisy działkowe będą się pojawiały co miesiąc :)

      Usuń
  4. Oj strasznie bym chciała mieć ogródek! A tu w bloku to nie bardzo jest jak, działeczki też nie ma.. Ślicznie się wszystko u Ciebie zapowiada :) Co do łapania wszystkich srok za ogon, to nie tak, ze zamierzam teraz parać się wszystkim na raz. ;) Po prostu nie znalazłam jeszcze techniki, która by mnie w 100% zadowalała i w której mogłabym się spełniać. Chciałabym spróbować możliwie wielu aby znaleźć coś dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, jeśli w ramach poszukiwań 'tej jedynej' - to wszystko jasne i jak najbardziej wskazane próbowanie wielu srok ;)

      Usuń
  5. coś wspaniałego! nie dość, że taki kawał ziemi to jeszcze od początku do końca przygotowany własnoręcznie- bardzo nam tego brakuje mieszkając w "betonie" :C

    i do tego wszystkiego czosnek niedźwiedzi <3. a z mniszka robimy od paru tygodni wino:> zobaczymy co to będzie...

    owocnych zbiorów i kreatywności w ogrodzie;)

    ps. marysia na torbę zagłosowała- i zupełnie szczerze- czeresienki są mistrzowskie, najładniejsza torba ze wszystkich które tam były.

    OdpowiedzUsuń
  6. My też mieszkamy w betonie, dlatego działka była jedyną opcją posiadania ogrodu - 15 minut szybkim marszem i jesteśmy na swoich włościach.
    Dzięki za głos :)

    OdpowiedzUsuń