25.09.2015

Kocia torba i rozważania o czasie


Ostatnio doszłam do wniosku, że im bardziej brakuje mi czasu, tym bardziej jestem stara. Tak. Tak właśnie jest.

Gdy przypominam sobie, jak to było, gdy byłam pędrakiem, to pamiętam bezkres wolnego czasu, który można było dowolnie spożytkować na same fajne rzeczy. Wiecie - grzebanie godzinami w kamykach na brzegu rzeki, obserwowanie cieni na suficie, słuchanie bajek na płytach, potajemne kolorowanie rycin Szancera w 'Opowiadaniach' Andersena czy przeglądanie super grubego katalogu wysyłkowego z RFN - po raz setny.
Okres od świąt do świąt, czy od wakacji do wakacji to była niemal epoka. Godziny, dni, miesiące wlokły się powoli i leniwie. Wszystko trwało długo, przyszłość wydawała się kosmicznie odległa, a ludzie z ósmej klasy (tak, kiedyś było osiem klas podstawówki) byli uważani za totalnie dorosłych i odległych mentalnie.

W liceum trochę przyspieszyło - przyznaję, ale jeszcze dawało radę. Na studiach i w ogóle w tamtym okresie działo się dużo i szybko, ale mimo wszystko z jakimś nonszalanckim luzem.

A teraz to jest jakaś totalna masakra.
Nie wiem kiedy mijają mi dni, kolejne pory roku, całe lata. Gdy u lekarza jestem pytana o wiek, to normalnie nie umiem się doliczyć. ... liczę...liczę... (wynik) !!! - ale jak to możliwe (?!?), przecież dopiero co skończyłam liceum. O cholera, prawie 20 lat temu...

Jak to jest? To życie przyspieszyło, czy czasy w których żyjemy? Nie pracuję w korporacji, nie żyję w dużym mieście, a mimo wszystko czas mknie tak szybko, że biografia Astrid Lindgren, o której przeczytaniu marzyłam od dawna, leży na półce od miesiąca i zwyczajnie pokrywa się kurzem. Bo nie mam kiedy do niej zajrzeć. Bo zawsze jest coś do zrobienia. A jak już wszystko zrobione, to padam na twarz i chcę tylko szybko zasnąć, żeby maksymalnie wykorzystać noc i rano obudzić się wypoczęta.

Gdzieś się zapętliłam. Muszę opracować jakiś nowy porządek dnia, czy tygodnia, bo to bez sensu tak przeżyć życie pracując na ZUS i ocknąć się nad grobem, że to już po wszystkim. Głupio, co nie?
Trzeba się zorganizować jakoś, coś, trochę. Choć nie bardzo wiem jak.
Też tak macie - czy perfekcyjnie wszystko ogarniacie?

Na pocieszenie trzy torby z kotem. Były cztery, ale jedna wyszła przed zdjęciami. Tak to już jest.

'Kitek i niebieska geometria XXL' http://pl.dawanda.com/product/87787675-kitek-i-niebieska-geomatria---xxl

'Kitek w prążkowanej wełnie - mod' http://pl.dawanda.com/product/87858199-kitek-w-prkowanej-wenie---mod

'Kitek i niebieska geometria - multi' - już niedostępny ;)

10 komentarzy:

  1. Rozumiem w stu procentach! Ja nie wiem, kiedy ten czas ucieka, czuję się jakbym miała wciąż dwadzieścia lat (a kolejne dziesięć jakby mnie zupełnie nie dotyczyło), kiedyś to ten czas tak wolno biegł, faktycznie ósma klasa (ha jeszcze chodziłam też do ósmej klasy!) to były jakieś dorosłe osobniki i stare przede wszystkim.. A im człowiek starszy, tym bardziej czas ucieka i tym szybciej płynie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko mnie czas umyka - pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Z tym czasem to tak właśnie jest - ja dopiero co urodziłam drugiego Syna...jutro kończy rok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jak często tak mi się układają myśli - 'dopiero co...' - a potem przeliczam i okazuje się jak dużo czasu tak naprawdę upłynęło ;)

      Usuń
  3. Oj tak. Czas przecieka przez palce, pieniądze przeciekają przez ZUS. Sen - niegdyś kara, konieczność a teraz doceniam i wyczekuję wieczoru. Pesymistyczne jakoś i o sens wszystkiego się ociera. Może to przez księżyc... idę po lampkę likieru. Pozdr. G. Jakubowska :) ps. Zawsze mi się ten kitek podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lampka likieru - tak przydałaby się :) ale przede mną jeszcze 2 kilo malin do przerobienia w słoiki - dziś mój sen musi poczekać. Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Kurcze, jakbym czytała o sobie, tylko mnie to jakby szybciej dopadło :( Jak mi przestało wystarczać czasu na rzeczy ważne typu spacer z dziećmi, przeczytanie ksiazki czy nawet zwykłe zakupy, to się ogarnelam. Teraz mam mniej szycia, mniej pieniędzy ale więcej życia i jest dużo lepiej. Chyba nie warto wszystkiego poświęcać pracy, nawet jak jest pasją...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, żeby z tego braku czasu choć dużo pieniędzy było, ale też nie.
      Może tak jest, jak wiele spraw trzeba ogarnąć, do tego ileś chce się ogarnąć i z tego wszystkiego rodzi się brak czasu na cokolwiek i pozostaje frustracja. Muszę jakoś wypośrodkować.

      Usuń
    2. No każdy ma inną sytuację i czuje inaczej, ale wszystko sprowadza się do jednego, czyli braku równowagi. Życzę Ci, żebyś sobie z tym poradziła, zresztą na pewno tak będzie. Ja Cię cichaczem bardzo podziwiam za pewną konsekwencje, ale to kiedyś, jak się zbiore, to Ci napisze ;) miłego obrabiania malin :)

      Usuń
  5. Tak samo. To przez pracę i jak wspomniałaś, zusy. Po szkole, studiach, w "dorosłym" życiu chyba brakuje punktów odniesienia - nie masz już "kilka lat do matury", pół roku do sesji, 3 miesiące wakacji, masz życie w pracy do emerytury lub końca . Jest inny rytm, w pracy na swoim od 1dnia miesiąca myślisz o zusie i opłatach, codziennie. Ktoś gdzieś miał taki pomysł na czas, że jak jest intensywniej wypakowany to szybciej mija. Coś musi być w tej działalności, mam podobnie i od 2lat nie mogę się wyrwać. A chyba warto cokolwiek skorzystać, oprócz tej całej pracy. Ostatnio znajomy życzył mi sto lat plus jeden z okazji urodzin - pierwsza myśl: dzięki za ten dodatkowy bo i tak ze wszystkim się spóźnię :)

    OdpowiedzUsuń