28.02.2018

Minął rok... ciszy

 Droga do mojej pracowni :)

Dzień dobry, dobry wieczór, wielkie cześć powitalne. Po niemalże roku milczenia blogowego wypada serdecznie się przywitać.
Co się działo przez ten czas? Kiedy minął rok od ostatniego wpisu?
I w ogóle, jak to możliwe, że nic nie pisałam?...
Odpowiedź jest jedna - czas. Druga - priorytety. Jest tyle rzeczy do zrobienia codziennie. Ale nie, nie poddam się. Nie zamknę bloga. Wiele dziewczyn, do których bardzo lubiłam zaglądać zostawiły swoje blogi - nazywam je teraz blogami-widmo. Postaram się, żeby tutaj - choćby tylko raz w roku - był wpis, co tam słychać w moim życiu-szyciu. Nawet jeśli nikogo to nie interesuje. Ten blog, to swoista kronika mojej pracy i rozwoju. Dlatego tworzę go też dla siebie :)

Rok 2017.
Miniona wiosna przemknęła błyskawicznie, lato w turbo przyspieszeniu, jesień zwolniła, ale już w listopadzie zaczęło się dziać baaaardzo dużo. I tak do dzisiaj :)

Jest rok 2018.
Ja zwyczajnie muszę się przyzwyczaić do tego, że życie i świat dookoła toczy się w znacznie szybszym rytmie niż mam na to ochotę.

Mrozy (temperatura odczuwalna -24 stopnie Celsjusza), które trwają od kilku dni pozwoliły, ba wręcz nakazały mi zwolnić. Zresztą mam wrażenie, że wszystko dookoła zwolniło.
Galeria zamknięta z powodu zimna - piec, który mam jest w stanie nagrzać pomieszczenie do temperatury +4 stopnie (o koszcie prądu, jaki jest do tego niezbędny nawet nie chce mi się pisać).
W praktyce oznacza to, że mimo ubrania wszystkiego co mam - do momentu, w którym mogę wykonywać jakiekolwiek ruchy - potwornie marznę ;) Najgorzej, że dłonie grabieją po 20 minutach i nie jestem w stanie robić czegokolwiek precyzyjnego. A szycie jest czynnością, która wymaga dokładności.
A poza tym, nie chciałabym wyjść z zimy z jakimś paskudnym przeziębieniem lub czymś gorszym. Bo - odpukać - cały sezon zimna dbałam o siebie bardzo i nie chorowałam w ogóle - jestem z tego powodu dumna niesamowicie ;)

Dlatego mam przymusowy urlop. W sumie nie jest to takie złe, chociaż wiadomo, że wolałabym go spędzić inaczej, niż w domu. No i piszę - dzięki mrozom :)

Dobra, czas na torby.

'Torba Duo - Jelenie w turkusie' dostępna TUTAJ

'Torba Duo - Jelenie w czerni' - dostępna TUTAJ

'Torba Duo - Kwiaty z borówkami' - dostępna TUTAJ

W moim szyciu zaczęły poważnie dominować tkaniny wodoodporne. Kocham je za nieograniczoną wręcz gamę kolorów i wzorów, za wytrzymałość i nieprzemakalność. Ale jednak kontakt z nimi, to nie miękkość aksamitu, czy alkantary. Hmmm...

Zaczęłam szyć model torby 'Duo'. Ostatecznie wyklarowany pod względem wymiarów, konstrukcji, zamknięcia i z podwójnymi uchwytami - 2 krótkie plus regulowany pasek, usztywnień.
Zawsze potrzebuję czasu na dojście do formy ostatecznej w niektórych torbach, ale potem czasami i tak zdarzają mi się odstępstwa - taką pokręcona mam naturę, że nawet jak jest już optymalnie dobrze, to ja i tak - coś, tak odrobinkę, tu poprawię, zmienię - rozumiecie ;)

Z wydarzeń związanych z KattaStudio warto też wspomnieć, że założyłam konto na Instagramie. Jeśli lubicie ten kanał docierania do Was informacji wizualnych, to serdecznie zapraszam na @kattastudio 



Na koniec obiecuję, że następny wpis będzie szybciej niż za rok.
Trzymajcie mnie za słowo ;)

8 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja też jestem mile zaskoczona ;)

      Usuń
  2. ufff jesteś
    ja kocham zimę, ale ty uważaj - masz rację choroba jest najmniej potrzebną rzeczą
    Piękne torby

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ją kocham, jednak czasem jej ustępuję.
      Pozdrawiam cieplutko 😊

      Usuń
  3. Fantastyczne torby. Piękne kolory i to perfekcyjne wykonanie.

    OdpowiedzUsuń