16.09.2018

Cudowny gość

12 sierpnia 2018
To było bardzo gorące sierpniowe popołudnie, słońce smażyło jak opętane, ani jednego podmuchu wiatru, ogólny zgon temperaturowy. Galeria pusta, siedzę sobie spokojnie przy maszynie, coś tam dłubię szyciowo i czekam, bo wiem kto się zbliża... 
Zupełnie sprzecznie z zasadami logiki przemieszczania się, które zazwyczaj wiążą się z maksymalnym skróceniem drogi do pokonania między punktem A i punktem B, pewna szalona osóbka jadąc z Gliwic do Głogowa, zupełnie nie po drodze ;) zahaczyła o Duszniki i wpadła do mnie  - kto? - Anniegmatic! :D

 Oto my, że tak powiem, pamiątkowy selfiak pstryknięty na pamiątkę ;)

Nieważne, że nadłożyła milion kilometrów z wymęczonym towarzyszem podróży, to jeszcze całą trasę zrobiła (najpierw Głogowa do Gliwic, a potem z Gliwic do mnie) z 3 worami tkanin w prezencie. Czy umiecie, to sobie wyobrazić? 
Ale to wszystko, to nic. Bo uwierzcie lub nie, z Anią znamy się już 10 lat internetowo-skypeowo-telefonicznie-telepatycznie, ale pierwszy raz miałyśmy możność spotkać się twarzą w twarz. Naprawdę. Na powitanie padłyśmy sobie w ramiona, jakbyśmy odnalazły się po długiej rozłące - znacie te rozczulające sceny z filmów? No to właśnie tak to wyglądało. Szkopuł w tym, że zobaczyłyśmy się po raz pierwszy. Jak to dziwnie się czasem w życiu układa i jak to jest, że taka bratniość dusz, czy może raczej siostrzaność się zdarza.
Ania, czyli Anniegmatic wielu z Was jest z pewnością znana, a wielu pewnie nie. Ania jest multiutalentowaną kobietą nie do zdarcia, a którą poznałam oczywiście przez naszą wspólna pasję, jaką jest szycie torebek. Zajrzyjcie koniecznie na jej bloga Anniegmatic.
Ania jest tak pozytywną, pełną energii osobą, że z naszego dość krótkiego spotkania (ach, ten czas... ) wyszłam tak mega naładowana energią, chceniem mi się, chęcią szycia toreb takich, jak dawniej i w ogóle wow! Przyznaję, zupełnie to wariackie. Ale poczułam też chęć do powrotu na bloga, do pisania dla paru osób, do dokumentowania pasji, jaką jest moja praca.
Aniu, dziękuję Ci za ten 'najazd', a Was jeszcze raz serdecznie zapraszam na bloga Ani, czyli Anniegmatic. Bo wiem, że Ania zamierza wrócić do szycia, po dłuuugiej przerwie – Aniu – szyj, kochana :)
A na koniec prezent, który dostałam. Zapewniam, że zdjęcie nie oddaje w pełni ilości materiałów, które Ania mi przywiozła - będzie się szyło :) Najpierw rzut oka z lotu ptaka, potem już wydobyte i poukładane.

Pozdrawiam wszystkich i pełna energii, myślę o torbach na nadchodzącą jesień :)


6 komentarzy:

  1. Aaaach, byłabym z siódmym niebie za takie tkaniny! Pisz kochana, pisz, ja Cię zawsze czytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu dziękuję za znak istnienia odbiorcy po drugiej stronie - dzięki temu jeszcze bardziej się chce pisać :)

      Usuń
  2. ojaaaa! ale piękne spotkanie :)
    cieszę się razem z Wami, Dziewczyny :*
    i cieszę się, że Ania wraca do szycia, bo tęskniłam...

    uściski serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, a ja wiem, że prędzej, czy później my również padniemy sobie w ramiona ;)
      Inaczej być nie może :)

      Usuń
  3. Ania jest jedną z najcudowniejszych osób jakie znam. Opowiadała mi o Waszym spotkaniu i bardzo się cieszę, że do niego doszło. Mam nadzieję Katta, że nam też uda się kiedyś spotkać, choć znamy się tylko ze słyszenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marlena, jak fajnie, że się odzywasz 🙂 przecież jeszcze troszkę się poznałyśmy na forum torebkowym. To już zamierzchłe czasy 😉 ale bardzo pozytywnie Cię wspominam z tamtego okresu. Mam nadzieję, że kiedyś uda nam się spotkać. Może jeszcze Moonaxa. Gdyby zorganizować taki zbiorowy zlot, to stężenie torebkowości było by na 100% - pozdrawiam ciepło 💚💜😘

      Usuń