02.12.2018

Drewniane anioły Doroty



Zacznijmy od tego, że ja, to jakoś szczególnie anielska nie jestem.
Nawet kocia nie za bardzo.
No chyba, że kot żywy jest, no to zupełnie inna sprawa. Więc kto wie – może gdybym spotkała żywego anioła, czy innego elfostwora też by mi przypadł do serca :)

W każdym razie do wizerunków stworzeń w jakiejkolwiek formie kolekcjonersko nie jestem absolutnie usposobiona.
A wiem, że na przykład niektórzy namiętnie zbierają koguty, albo świnie, albo ryby, koty, anioły, sowy, jaszczurki, Adamy i Ewy, żółwie itd. - w jakiejkolwiek formie. Gliniane, malowane, szydełkowane, brzydkie, ładne, drogie, tanie (przede wszystkim) – byle były inne niż te, które już są w kolekcji.

W związku z tym, że prowadzę galerię i generalnie w rękodziele siedzę naprawdę długo aniołów wszelakich nieożywionych widziałam dużo, o ile nie baaardzo dużo. Dlatego, gdy poznałam anioły Doroty, a potem ją samą stwierdziłam, że te skrzydlate postacie emanują tym, kto je stworzył i to naprawdę robi różnicę :)


I tak właśnie, któregoś razu spotkałam w moim życiu niesamowitą osobę, jaką jest Dorota.
Kobieta, która potrafi stworzyć takie anioły, że mucha nie siada, że ostatkiem sił powstrzymuję się, żeby któregoś nie zaprosić do mojej dziupli mieszkalnej w bloku. Na razie jednego mam ukrytego, w prezencie dla mamy, na urodziny, ale to tajemnica, więc ciiiiiiichooo ;)

Dorota to wspaniała kobieta, z fantastycznym talentem i warsztatem w rękach. Ciepła, serdeczna osoba, która realizuje tak wiele projektów plastycznych, że zawsze, gdy oglądam jej kolejne prace niezależnie czy to obraz, anioł, czy malowidło naścienne 2x3m mówię: wow!
Każdy kto ją zna, wie w czym rzecz ;)


No, a jakie są te jej anioły?
To majstersztyki z duszą. Ot, po prostu.
Drewniane, ręcznie wycinane, łamane, szczotkowane, formowane, malowane – cały proces twórczy, począwszy od wyszukiwania starego drewna, które pochodzi z wiekowych beczek po winie czy budynków, a skończywszy na muśnięciu złotą poświatą skrzydeł, czy zarumienieniu anielskich policzków jest fascynujący no i 100% handmade.

Anioły Doroty są jedyne w swoim rodzaju i to nie tylko moje zdanie. Kiedy się im przyglądam, to mam irracjonalne odczucie, że ja już te twarze gdzieś widziałam, że je znam i że je lubię :)
I powiem Wam jeszcze jedną ciekawą rzecz.
Anioły Doroty podobają się niezależnie od tego, czy ktoś jest wierzący ( a jeśli tak, to nie ważne w co wierzy) czy nie. Mają w sobie takie pokłady dobrej energii, że wyczuwalna jest dla każdego, niezależnie od światopoglądu. Przyznaję, że nie spotkałam się do tej pory z takim uniwersalnym, a jednocześnie bardzo pozytywnym oddziaływaniem jakiegoś tworu artystycznego na odbiorców.

Czasem mam wrażenie, że Dorota „tylko” wydobywa te anielskie postacie z kawałków starego drewna, że one już tam są, a ona pomaga im ujrzeć światło dzienne. Dorota ma w sobie więcej niż talent plastyczny, ma w sobie to coś, tą intuicję, ten nerw i sporą szczyptę białej magii. Po prostu anielska czarodziejka.


Nawet nie wiecie jak się cieszę, że anioły Doroty mieszkają w naszej galerii KattaStudio – to zaszczyt i ogromna radość.
Zawsze mogę zerknąć na ich pogodne buzie i od razu świat wydaje się lepszy.

Jeśli zakochaliście się w którymś aniele, chcecie zobaczyć anielską twórczość Doroty, a może zaprosić którąś skrzydlatą postać do swojego domu, zapraszam do kontaktu kattastudio@gmail.com lub do anielskiego albumu na Facebooku – TUTAJ klik.
Mam nadzieję, że ich sympatyczne buzie skradną Wasze serca :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz