19.03.2013

Biznes plan i popyt na torby hand-made


Temat jest związany z pytaniami ze słynnego już komentarza-anonima dotyczącego szycia torebek, a przy okazji będzie też pewnym nawiązaniem do wpisu z 9 marca o tym 'Jak się cenić?'.

Jak zabrać się za biznesową część naszej przygody z szyciem torebek ? Przede wszystkim powoli i z głową.
Zanim weźmiemy się do jakiegokolwiek biznesu, kupienia  3 maszyn do szycia i kilku belek alkantary lub szarego filcu wypadałoby najpierw zrobić badanie rynku
Rzecz wydawałoby się oczywista, ale przez wiele osób pomijana - o zgrozo. Ujmując najprościej - chcąc sprzedawać to, co zrobicie, najpierw powinniście zrobić wywiad wśród ludności tego świata, czy jest ona w ogóle zainteresowana tym, co zamierzacie jej zaoferować. 
Pamiętajcie, że czym innym jest pytanie w gronie znajomych, czy podoba im się to, co robicie, a zupełnie inną historią jest to, czy kupiliby tą rzecz i pytanie kluczowe - za ile?
W pamiętnym komentarzu padło pytanie 'czy dużo osób chce taką torbę?'. Pewnie, że dużo - ale właśnie ból istnienia polega na tym, że to pragnienie stosunkowo rzadko przekłada się na zakup. I z tym musicie się liczyć.
Kiedy już wiemy jakiego popytu możemy się spodziewać, warto policzyć choćby w przybliżeniu średnie comiesięczne koszta prowadzenia mini-szyciowego-przedsiębiorstwa, zakładając, że macie już maszynę i narzędzia (koszt rozpoczęcia od zera to zupełnie inna historia).



 
Pamiętajcie o comiesięcznym płaceniu za:
- wynajem pracowni - odpada gdy pracujecie w domu;
- materiały krawieckie - łącznie z kosztem przesyłki, jeśli kupujemy w internecie;
- prąd, który zużywa maszyna, żelazko, oświetlenie;  
- amortyzacja narzędzi (np. naprawy maszyny);
- materiały do pakowania i wysyłki;
- prowizja galerii, w których sprzedajemy;
- koszty prowadzenia działalności gospodarczej - zus, podatek, vat, ksiegowa itp.;
- czas Waszej pracy, Wasz wkład intelektualny w projekty, Wasz fizyczny wysiłek w tworzenie torebek;
- czas na fotografowanie, obróbkę zdjęć, przygotowanie opisów i wystawianie produktów do galerii. 
  
Pamiętajcie też, że prędzej czy później mogą się pojawić choroby zawodowe. I nie myślę tu o pokłutych palcach, czasem przeszytych maszyną... i zniszczonych paznokciach. Chodzi mi o sprawy poważne - przede wszystkim problemy z kręgosłupem i schorzenia w obrębie kończyn górnych - stany zapalne, zespół cieśni nadgastka itp. Moje plecy wysiadły po około 3 latach pracy, a ostatnio miałam poważny problem z dłonią. Schorzenia wynikłe z Waszej pracy, to też Wasze koszty!

Co do spraw urzędowo-fiskalnych, to podczas zakładania firmy bardzo pomogła mi strona pit.pl. Można tam znaleźć mnóstwo wiadomości i odpowiedzi na pytania związane z tym przedsięwzięciem. Jest to szczególnie ważne, gdy nie mamy znajomego prowadzącego własną działalność, księgowej, pracownika skarbówki, czy kogoś podobnego, kto mógłby służyć radą :)

Wiem, że początki mogą być trudne, ale jeśli czegoś bardzo chcemy i wkładamy w to całe nasze serce, to na pewno się uda.
Mam nadzieję, że wpis okaże się pomocny i pomoże Wam ocenić i zweryfikować koszta, oczekiwania, zapatrywnia i całe to biznesowe zamieszanie z szyciem na poważnie.

Pozdrawiam  - Katta :)

15 komentarzy:

  1. Wiem, ile kosztuje chociażby sam ZUS, nie licząc innych rzeczy, które wymieniłaś. Dlatego szczerze podziwiam Ciebie i inne dziewczyny prowadzące własną firmę, wkładające serce w szycie wszystkich przepięknych rzeczy i generujących zyski :) Popieram to, że trzeba się cenić i uważam, że nie warto przejmować się tymi, którzy kierując się zawiścią wyrażają niepochlebne opinie.
    Pozdrawiam gorąco,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  2. No ZUS to jest zmora WSZYSTKICH przedsiębiorców w Polsce. Dlatego na początku się wahałam, czy nie założyć działalności w ramach Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości (wówczas jest się zwolnionym ze składek na ZUS). Ale zaczęłam się wahać, bo to uniemożliwiłoby mi staranie się o dofinansowanie z urzędu pracy "na start"... Ostatecznie wybrałam opcję drugą i czekam... :) Ciągle czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie to Kasiu ujęłaś, napisałaś o wszystkim czego nie widać, ponieważ często wyobrażenie o "naszej pracy" sprowadza się do rzucenia okiem na gotowy produkt, reszta gdzieś umyka. Piszę to też myśląc o jednym z poprzednich wpisów, i tym w temacie wyceny i również tym, który dotyczył szycia na konkretne zamówienie, odbiegające formą od egzemplarzy proponowanych przez nas. To jest bardzo rozległy temat, praca w zasadzie 24/h 7 dni w tygodniu, ogrom zajęć, które finalnie sprowadzają się do kilku zdjęć zamieszczonych na stronie/portalu sprzedażowym. Dużo by można pisać... Myślę, że tak naprawdę zrozumienie/docenienie tego co robimy znajdujemy tak naprawdę w większości przypadków jedynie wśród osób zajmujących się rękodziełem na poważnie - wśród tych, dla których jest to jedynym źródłem utrzymania ... Ach, mogłabym długo :)
    Napisałaś ostatnio bardzo wiele o RZECZACH WAŻNYCH - czytałam i czytam z przyjemnością i zainteresowaniem, myślę, że sporo się dzięki takim wpisom jak Twoje "rozjaśni", taką mam nadzieję ...
    Pozdrawiam z niesamowicie zaśnieżonej i nadal sypiącej Łodzi
    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, sprawiłaś mi niemałą niespodziankę i ogromną przyjemność Twoją wizytą u mnie i pozostawieniem komentarza :)

      Usuń
    2. Ach, bo ja tak strasznie rzadko jakieś ślady zostawiam, chociaż zaglądam do Ciebie i czytam regularnie, ostatnio złapałam się na tym, ze czekam dość niecierpliwie na kolejny post, ale jak przychodzi do napisania (co z resztą widać po moim dosyć mocno zaniedbanym blogu), robię " w tył zwrot " ... no defekt jakiś ;)
      W każdym razie, tematy ważne, bardzo ważne, warto o tym pisać, uświadamiać ...

      ... bardzo się cieszę, że mogłam zaskoczyć przyjemnie :))) O !

      Usuń
  4. Bardzo ważny post. Sama w przyszłości mam zamiar założyć taką działalność i (stety/niestety) zdaje sobie sprawa z wszystkich kosztów. W przeciwieństwie do klientów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisane :) Poruszyłaś wiele ważnych spraw. Jednak niestety większość będzie pewnie szyła w podziemiu i znajdą nabywców, bo będzie taniej niż z legalnego źródła. Ciekawe czy to się kiedyś u nas zmieni...

    OdpowiedzUsuń

  6. bardzo fajny post :)) sama zaczyna w tej branży i szukam odpowiedzi na zużycie materiału.., na oko...? plis help ?:) kkedziera@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kwestia rozmiaru rzeczy, które szyjemy. Trzeba to wymierzyć - innego sposobu nie znam :)

      Usuń
  7. Ważny i mądry post. Opublikowany w zeszłym roku, a wciąż aktualny, bo świeży komentarz też jest. A mój drugi. Też się mierzyłam z podobnym pomysłem (nie torby, ale też szycie i też sprzedaż w Necie), ale wymiękłam na badaniu rynku. Jak to zrobić? A bez oceny potencjalnego popytu boję się zaczynać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz zrobić ankietę di rozesłać ją do znajomych i prosić ich o pomoc w rozesłaniu jej po ich znajomych itd., możesz popytać ludzi w świecie realnym - to zależy do kogo będziesz kierować swoje produkty - to pierwsze trudne kroki w prowadzeniu biznesu i trzeba sobie z tym poradzić samodzielnie, jak z wszystkim w samozatrudnieniu ;) To tylko wydaje się trudne, trzeba działać :)

      Usuń
  8. Biznesplan jak i analiza i konstrukcja baz danych takich jak konkurencja, produkty itp są bardzo ważne rozwoju i prowadzeniu działalności

    OdpowiedzUsuń
  9. Super! Popieramy inicjatywę rozwoju własnego biznesu! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  10. I to jest wpis, który coś wnosi do tematu. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo proszę - cieszę się, że wpis jest pomocny :)

      Usuń